Zasady wypłat z funduszy reguluje projekt ustawy o przekształceniu OFE w fundusze inwestycyjne i przeniesieniu ich środków na indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). Autorzy chcąc uniknąć masowych wypłat pieniędzy, które przez 18 lat odłożono w OFE, zastosowali kilka bezpieczników. 1.: do końca 2019 r. nie będzie można wycofać pieniędzy. 2.: od początku 2020 do końca 2024 r. będzie można wypłacić nie więcej niż 10 proc. wartości środków zapisanych na rachunku. I będzie to obłożone podatkiem 75 proc.

Dopiero po tym okresie pieniądze z obecnych OFE będzie można wyjąć na zasadach, które dziś obowiązują w III filarze. Dziś tak z IKE, jak i z IKZE można wycofać środki w całości lub w przypadku IKE także z części. Zalicza się je wtedy do postawy opodatkowania i płaci od nich PIT (co najmniej 18 proc.). Dlatego nawet po 2024 r. wycofanie pieniędzy pochodzących z OFE nie będzie opłacalne: zapłacimy za to fiskusowi prawie 1/5 sumy.

Debatowaliśmy na ten temat. Jedne argumenty były takie, żeby zakazać wypłaty do momentu osiągnięcia wieku emerytalnego. Inne, by nie tworzyć odrębnego IKZE i by po okresie ograniczeń w wycofywaniu środki były traktowane jak inne na tym koncie. To ma zachęcać ubezpieczonych do dodatkowych wpłat na IKZE. Okres ograniczeń w wypłacie wprowadzono, by chronić ich wartość - mówi Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju.

I tak może to być jeden z najbardziej zapalnych punktów ustawy. Pieniądze trafiały na OFE w celu zabezpieczenia przyszłości na emeryturze. Możliwość ich wypłaty już z III filaru minimalizuje zabezpieczenie na starość. Z drugiej strony skoro intencją autorów jest prywatyzacja oszczędności emerytalnych, to trudno o niej mówić, dopóki właściciele nie otrzymają choćby częściowej możliwości dysponowania pieniędzmi. Stąd przepisy będące kompromisem między swobodą a próbą zahamowania wypłat.

Jeżeli środki gromadzone w III filarze należą do uczestnika programu, to wypada mu dać większą swobodę w decydowaniu o nich. Wypłata powinna być możliwa w każdym momencie, na dowolny cel. Tak, może to kosztować, może powodować stratę ulg podatkowych, ale powinien móc korzystać ze zgromadzonych pieniędzy - zauważa Jarosław Sadowski, analityk Expandera.

Pełnej swobody w III filarze jednak nie będzie. A dużo bardziej restrykcyjne zasady mają dotyczyć możliwości wycofywania środków z pracowniczych programów kapitałowych (PPK). To nowy pomysł na emerytalne oszczędzanie. Projekt ustawy, która go wprowadza, przewiduje dwa przypadki, w których właściciel zgromadzonych środków może dokonać wypłaty przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

Pierwsza sytuacja: możliwość wypłaty na pokrycie wkładu własnego przy kredycie na zakup mieszkania lub domu (albo budowę domu). Szczegółowe zasady wypłaty określać ma umowa, jaką uczestnik zawiera z prowadzącą program instytucją finansową. Wniosek o wypłatę pieniędzy złożony na podstawie tej umowy jest wiążący, TFI zarządzające programem nie może odmówić. Z projektu ustawy wynika, że taką umowę można zawrzeć tylko raz. Co oznacza, że wypłaty na pokrycie wkładu własnego też można dokonać tylko raz.

Ale - uwaga - pieniądze nie są wypłacane raz na zawsze. To coś w rodzaju pożyczki. Ta sama umowa, która określa zasady wypłaty, musi też ustalać kwestię zwrotu pieniędzy. Według ogólnych zasad opisanych w ustawie zwrot nie może nastąpić wcześniej niż 5 lat od wypłaty, ale też nie później niż 15 lat. Trzeba z tym uważać, bo gdyby uczestnik oddał pieniądze po tym terminie, to wszystkie dopłaty z budżetu do jego konta (jak składka powitalna i dopłaty roczne) będą potraktowane jako przychód do opodatkowania.

Druga sytuacja, w której można sięgnąć po pieniądze z PPK przed emeryturą: w przypadku poważnego zachorowania uczestnika, jego małżonka lub dziecka. Wypłacić można całą pulę w ratach lub jednorazowo. Pierwsza rata (albo całość, jeśli tę opcję wybierze uczestnik) musi być mu wypłacona w ciągu 14 dni od złożenia wniosku. Przy czym należy do niego załączyć zaświadczenie od lekarza o poważnym zachorowaniu. Co to znaczy? Ustawa to jasno definiuje, określając, że jest to trwała niezdolność do pracy, co daje prawo do renty, ale wymieniając konkretne choroby. Na liście znalazły się m.in. choroba Alzheimera, stwardnienie zanikowe boczne i stwardnienie rozsiane, nowotwór złośliwy, choroba Parkinsona czy bakteryjne i wirusowe zapalenie mózgu.

Wypłata gotówki z PPK możliwa jest jeszcze w jednym wariancie - w przypadku dziedziczenia po zmarłym uczestniku programu. Zgodnie z projektem osoby wskazane w testamencie (lub mające prawo do spadku) mogą dostać na konta 25 proc. z połowy zgromadzonej kwoty w PPK zmarłego.

Prywatność środków zgromadzonych w PPK daje jednak uczestnikowi większą swobodę w dysponowaniu nimi przy wypłatach emerytalnych niż w przypadku obowiązkowego systemu państwowego. Wypłaty emerytalnej z PPK można dokonać na kilka sposobów. Pierwszy: jedna czwarta zgromadzonych środków od razu trafia na konto emeryta, pozostałe 75 proc. jest dzielone na raty. Ma być ich tyle, ile miesięcy z tabeli dalszego trwania życia podawanej na potrzeby wyliczenia emerytury państwowej z FUS.

Druga opcja to rezygnacja z jednorazowej wypłaty 25 proc. w całości i podział całej zgromadzonej sumy na raty. Żaden z tych sposobów nie gwarantuje wypłat dożywotnich. Aby taką gwarancję wykupić, uczestnik może dokonać transferu swoich środków z PPK do firmy ubezpieczeniowej.

Jest jeszcze jeden model wypłaty emerytalnej, tzw. renta małżeńska. Jeśli oboje z małżonków zyskają prawo do emerytury, mogą wspólnie oświadczyć, że chcą dostawać wypłatę w tej formie, wówczas środki zgromadzone przez nich w ich PPK sumuje się, a następnie dzieli przez liczbę miesięcy z tabeli średniego dalszego trwania życia. Gdy jedno z małżonków umrze, drugie otrzymywałoby wypłatę w niezmienionej wysokości aż do wyczerpania puli.