– Model pracy będzie przesądzał o atrakcyjności pracodawcy – uważa dr Magdalena Zwolińska, partner w NGL Wiater. Mimo że, jak pokazują badania Antal i Cushman & Wakefield, tylko 15 proc. specjalistów i menedżerów chce po zakończeniu pandemii wykonywać pracę z domu jedynie w wyjątkowych sytuacjach.
Reklama
Zdaniem Bartosza Dąbkowskiego, dyrektora wykonawczego w Hays Poland, praca stanie się bardziej elastyczna. Analiza przygotowana przez jego firmę już teraz pokazuje wzrost zainteresowania firm pozaetatowymi formami zatrudnienia, gdy np. specjalista podejmuje współpracę wyłącznie na określony czas, w ramach kontraktu B2B czy out sourcingu procesów. – Dla organizacji jest to sposób na elastyczne zarządzanie kosztami zatrudnienia, natomiast dla pracowników czasowych szansa na zdobycie doświadczenia i udział w ciekawych projektach – przekonuje Dąbkowski.
Z badania Hays wynika też jednak, że aż 66 proc. firm korzystających z nowoczesnych form zatrudnienia jako największą barierę w ich wdrożeniu wskazuje aspekty prawne. Z jednej strony dodatkowe regulacje lub unowocześnienie obecnych przepisów mogłyby stanowić odpowiedź na wątpliwości firm. Z drugiej pojawiają się głosy, iż brak uregulowań może stanowić atut pozwalający na indywidualne dopasowanie warunków współpracy do potrzeb organizacji i jej współpracownika. – Termin „praca zdalna” pojawił się dopiero w ustawie covidowej. Wprowadza ona obwarowania dotyczące m.in. umiejętności pracownika, warunków technicznych, lokalowych oraz sprzętowych. Regulacje te mają jednak charakter czasowy, będą obowiązywać jedynie przez okres pandemii oraz trzy miesiące po jej zakończeniu. W związku z tym, że praca zdalna mocno się spopularyzowała, niezbędne jest wprowadzenie trwałych i kompleksowych regulacji – uważa Artur Skiba, prezes Antalu.