Dziennik Gazeta Prawana logo

Nagłe zniknięcie spawacza. "Albo Ukrainiec, albo nikt! Bywa, że polskie firmy nie mają innego wyjścia"

22 listopada 2017, 15:25
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Nagłe zniknięcie spawacza. "Albo Ukrainiec, albo nikt! Bywa, że polskie firmy nie mają innego wyjścia"
Shutterstock
Brakuje spawaczy - firmy różnych branż i specjalizacji biją na alarm, podobnie jak agencje rekrutacyjne. Nagłe zniknięcie wykwalifikowanych pracowników fizycznych stało się faktem - czym je tłumaczyć?

– mówi w rozmowie z dziennik.pl Agnieszka Dejneka,manager ds. rekrutacji agencji Work Service.

Dlaczego tak się dzieje? Co sprawiło, że spawacz stał się w Polsce jednym z najbardziej poszukiwanych pracowników?

Pieniądze

Pierwsze to kłopot ze znalezienie osoby, która w ogóle będzie mieć odpowiednie kwalifikacje, dwa – spełnienie jej oczekiwań finansowych. Okazuje się, że spawacz z reguły chce zarabiać dwa razy więcej niż proponują przyszli pracodawcy.

– mówi ekspert Work Service. Dla porównania w Niemczech za tę samą pracę mogą zarobić 2 tys., tyle że euro. W przeliczeniu na złotówki: około 8 tys. zł i do tego netto. Różnice są więc znaczne.

Inna sprawa, że rzadko kiedy spawacze całe życie pracują w swoim zawodzie. To ciężka praca, warunki szkodliwe. A i trzeba to lubić i mieć talent. – tłumaczy ten fenomen Agnieszka Dejneka. A to oznacza, że szukają ciekawych zleceń, za które jeszcze dobrze im zapłacą. –

Nauka

Trzeci powód problemu to brak chętnych do nauki, mimo że po kursach i szkoleniach ze znalezieniem pracy nie byłoby problemu. Spawacze pracują z reguły w przemyśle stoczniowym (budowa okrętów), gazowym (montaż gazociągów i ropociągów) oraz w branży energetycznej i motoryzacyjnej (elektrownie, elektrociepłownie i fabryki samochodów).

Krzysztof Wycech, odpowiedzialny za szkolenie spawaczy w firmie Inspecta Polska, zapewnia: –

Jeśli już zgłaszają się do niego chętni, to są to przede wszystkim osoby przysyłane przez urzędy pracy lub ewentualnie przez firmy. Ale to sporadycznie. – – mówi. Innymi słowy: nie mają gwarancji, że kiedy go wyszkolą, ten za 2-3 miesiące im nie podziękuje.

Pełny kurs – przykładowo – spawacza w technologii TIG, jednej z najpopularniejszych, to wydatek rzędu 6,5 tysiąca złotych. Podobnie jest w przypadku elektrody otulonej – 7,2 tys. zł i półautomatu – 8 tys. zł. Szkolenie trwa od 30 do 45 dni. Prowadzone jest 5 dni w tygodniu, od poniedziałku do piątku. Po osiem godzin dziennie. Zajęcia w trybie indywidualnym – każdy ma swoje stanowisko i przydzielonego instruktora.

pytam Krzysztofa Wycecha.

Braki

Firmy z brakiem odpowiedniej liczby spawaczy radzą sobie na kilka sposobów. O ile jedne wchodzą we współpracę ze szkołami zawodowymi (płatne praktyki i staże), o tyle inne sprowadzają pracowników z zagranicy. Agnieszka Dejneka: -

Tam, gdzie nie można sobie pozwolić na przestój (o brakach nie wspominając), firmy proponują zatrudnionym już spawaczom liczne profity - mniej i bardziej standardowe. Oprócz karnetu sportowego, opieki medycznej, dodatkowego ubezpieczenia, dofinansowania do wakacyjnych wyjazdów, mogą to być także np. kantyna i przyzakładowe przedszkole. Powoli standardem staje się nawet premia za brak nieobecności w pracy czy małą liczbę błędów - wszystko zależy od specyfiki firmy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj