– mówi w rozmowie z dziennik.pl Agnieszka Dejneka,manager ds. rekrutacji agencji Work Service.
Dlaczego tak się dzieje? Co sprawiło, że spawacz stał się w Polsce jednym z najbardziej poszukiwanych pracowników?
Pieniądze
Pierwsze to kłopot ze znalezienie osoby, która w ogóle będzie mieć odpowiednie kwalifikacje, dwa – spełnienie jej oczekiwań finansowych. Okazuje się, że spawacz z reguły chce zarabiać dwa razy więcej niż proponują przyszli pracodawcy.
– mówi ekspert Work Service. Dla porównania w Niemczech za tę samą pracę mogą zarobić 2 tys., tyle że euro. W przeliczeniu na złotówki: około 8 tys. zł i do tego netto. Różnice są więc znaczne.
Inna sprawa, że rzadko kiedy spawacze całe życie pracują w swoim zawodzie. To ciężka praca, warunki szkodliwe. A i trzeba to lubić i mieć talent. – tłumaczy ten fenomen Agnieszka Dejneka. A to oznacza, że szukają ciekawych zleceń, za które jeszcze dobrze im zapłacą. –
Nauka
Trzeci powód problemu to brak chętnych do nauki, mimo że po kursach i szkoleniach ze znalezieniem pracy nie byłoby problemu. Spawacze pracują z reguły w przemyśle stoczniowym (budowa okrętów), gazowym (montaż gazociągów i ropociągów) oraz w branży energetycznej i motoryzacyjnej (elektrownie, elektrociepłownie i fabryki samochodów).
Krzysztof Wycech, odpowiedzialny za szkolenie spawaczy w firmie Inspecta Polska, zapewnia: –
Jeśli już zgłaszają się do niego chętni, to są to przede wszystkim osoby przysyłane przez urzędy pracy lub ewentualnie przez firmy. Ale to sporadycznie. – – mówi. Innymi słowy: nie mają gwarancji, że kiedy go wyszkolą, ten za 2-3 miesiące im nie podziękuje.
Pełny kurs – przykładowo – spawacza w technologii TIG, jednej z najpopularniejszych, to wydatek rzędu 6,5 tysiąca złotych. Podobnie jest w przypadku elektrody otulonej – 7,2 tys. zł i półautomatu – 8 tys. zł. Szkolenie trwa od 30 do 45 dni. Prowadzone jest 5 dni w tygodniu, od poniedziałku do piątku. Po osiem godzin dziennie. Zajęcia w trybie indywidualnym – każdy ma swoje stanowisko i przydzielonego instruktora.
– pytam Krzysztofa Wycecha.
Braki
Firmy z brakiem odpowiedniej liczby spawaczy radzą sobie na kilka sposobów. O ile jedne wchodzą we współpracę ze szkołami zawodowymi (płatne praktyki i staże), o tyle inne sprowadzają pracowników z zagranicy. Agnieszka Dejneka: -
Tam, gdzie nie można sobie pozwolić na przestój (o brakach nie wspominając), firmy proponują zatrudnionym już spawaczom liczne profity - mniej i bardziej standardowe. Oprócz karnetu sportowego, opieki medycznej, dodatkowego ubezpieczenia, dofinansowania do wakacyjnych wyjazdów, mogą to być także np. kantyna i przyzakładowe przedszkole. Powoli standardem staje się nawet premia za brak nieobecności w pracy czy małą liczbę błędów - wszystko zależy od specyfiki firmy.