Dziennik Gazeta Prawana logo

Woś: Nie samym Google’em żyje człowiek [RECENZJA]

10 listopada 2017, 18:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rafał Woś
Rafał Woś/Wojtek Górski
Jedna jest żółta, druga niebieska. Pierwsza na każdym kroku podkreśla, jak bardzo jest cool, druga poprzestaje na swojskości. Jedna to obrazek z samego szczytu biznesowego świata, na który większość z nas pewnie nigdy nie wejdzie (ale jakże ciekawie tam zajrzeć), druga – koncentruje się na naszym tu i teraz.

 Dla mnie wybór jest oczywisty. Wolę zdecydowanie tę niebieską.

Dziś rzadki na tych łamach portret podwójny. Ale akurat tak się złożyło, że w tym samym czasie na rynku pojawiały się dwie książki pokazujące, jak lepiej zarządzać zespołami ludzkimi. Różni je wszystko.

"Praca rządzi!" napisał Laszlo Bock, do 2016 r. główny HR-owiec Google’a. Tak, tego Google’a, który uchodzi za najlepszego pracodawcę świata. Napisana przez niego książka jest taka jak legenda, która towarzyszy koncernowi z Mountain View. Cechuje ją nonszalancja świadomego swojej wartości zwycięzcy. Przecież Google to nie tylko genialny model biznesowy, ale również wyjątkowe środowisko, które cechuje (podobno) luz i radość życia. Osiągana nie poza pracą, lecz właśnie w niej.

Pod tym względem z Google’em jest podobny problem, jak ze szkolnym prymusem. Takim, który nie tylko zgarnia najlepsze oceny ze wszystkich przedmiotów, świetnie gra na gitarze i jeszcze kochają go wszystkie dziewczyny (i chłopaki pewnie też). Czy to może irytować? Oczywiście. Irytuje jak jasna cholera. Jeśli czujecie, o co chodzi, to ta książka rozsierdzi was jeszcze bardziej. Z drugiej strony nie ma się co oszukiwać – Google jest prymusem i zorganizował pracę w koncernie w sposób oryginalny, a momentami nawet inspirujący. I cóż nam z tego przyjdzie, że się na Bocka (oraz Page’a i Brina) będziemy zżymać. Jasne, że świat jest niesprawiedliwy. Jasne, że w firmie działającej na niższych marżach wzrostu nie dałoby rady wprowadzić tych wszystkich hipsterskich nowinek. I pewnie, że te marże wzrostu są wyssane z krwiobiegu reszty gospodarki. Na przykład z rynku medialnego, któremu Google zjadł potencjalne zyski z internetowej rewolucji. Cóż jednak począć. Wampir nic na to nie poradzi, że jest wampirem. A skoro nie mamy pod ręką osinowego kołka, to przynajmniej posłuchajmy, co też ten drapieżca ma nam do powiedzenia. Bo bywa ciekawy i zajmujący.

Mam jednak prośbę. Jeśli któryś z czytelników zdecyduje się przeczytać książkę Bocka, to niech dorzuci do koszyka "Przewodnik dla lidera" Roberta Grzybka. On nie zabierze was do Doliny Krzemowej i nie powie wam, jaki jest Larry albo dlaczego Sergey zdecydował, że strona główna Google’a jest tak zaskakująco zgrzebna. Ale może właśnie dzięki temu poczujecie, że pisze dla was. Wyrasta z tego samego nadwiślańskiego doświadczenia, które jest i będzie codziennym pracowym doświadczeniem przeważającej większości czytelników tej książki. Doświadczenia zespołów ludzkich budowanych w Opolu, Poznaniu, Radomiu albo Olsztynie. A nie w słonecznej Kalifornii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj