Dziennik Gazeta Prawana logo

Skok na pieniądze samozatrudnionych, czyli niewinne analizy nadgorliwego wiceministra

3 grudnia 2015, 12:56
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Marcin Zieleniecki
Marcin Zieleniecki/PAP Archiwalny
Wiceminister pracy Marcin Zieleniecki zapowiada zmianę oskładkowania przedsiębiorców oraz dążenie do ujednolicania składek przy różnych typach umów. Tego samego dnia jego szefowa, minister Elżbieta Rafalska zadeklarowała, że to jego prywatna opinia. Mimo dystansowania się od tez Zielenieckiego wiadomo, że PiS je analizuje.

Swoje poglądy na ten temat wiceminister przedstawił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" we wtorek.

Jak wynika z naszych informacji, choć obecnie nie ma planów takich zmian, to gdy wiek emerytalny zostanie obniżony, resort przyjrzy się oskładkowaniu różnych grup ubezpieczonych. Ewentualne zmiany mogłyby dotyczyć umów o dzieło, umów-zleceń i oskładkowania przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą.

Zieleniecki, jeszcze jako ekspert Solidarności, mówił, że jest zwolennikiem, by ewentualna zmiana dla osób prowadzących działalność gospodarczą nie polegała na podwyżce obecnej ryczałtowej składki, ale na zastąpieniu jej liniową.

Najważniejsze pytania dotyczące zmian zaproponowanych przez wiceministra Zielenieckiego:

Na razie tego nie wiemy. Obecnie składka obciąża zarówno pracodawcę, jak i ubezpieczonego, np  składka emerytalna dla umowy o pracę wynosi 19,52 proc., jest odprowadzana w połowie przez pracodawcę i ubezpieczonego. W przypadku poszerzenia oskładkowania umów-zleceń i umów o dzieło w naturalny sposób taka zasada zostałby poszerzona.

Płacenie składki od przychodu proponowała kiedyś Solidarność. W ten sposób płacona jest składka od wynagrodzeń pracowników, tyle że w przypadku przedsiębiorców to mało realne. – – argumentuje Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan.

To z kolei mogłoby spowodować, że wielu przedsiębiorców przestałoby płacić składki. Dziś płacą składkę ryczałtową odpowiadającą składce od 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

Bilans zysków i strat w propozycjach PiS

1. Osoby pracujące na umowie o dzieło – dziś płacą składkę na ubezpieczenia społeczne od umów zawartych z pracodawcą, u którego mają etat. Pozostali nie odprowadzają składek, co jest wykorzystywane do unikania płacenia składek przez zatrudnianie osób i zawieranie umów o dzieło w różnych spółkach będących własnością tego samego pracodawcy. W zależności od tego, na jakich zasadach będą oskładkowane umowy, spora część osób pracujących w ten sposób lub ich pracodawców może to odczuć finansowo.

2. Osoby pracujące na umowach-zleceniach – od stycznia osoby pracujące w ten sposób mają płacić składkę od minimalnego wynagrodzenia. Jeśli umowy-zlecenia zostałyby oskładkowane w pełni, to wzrosłyby koszty pracy tych osób lub zmniejszyły się ich wynagrodzenia. Podobnie jak w przypadku umów o dzieło dokładne skutki zależą od zakresu oskładkowania.

3. Przedsiębiorcy – dziś płacą ryczałtową składkę od 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Ewentualne zyski czy straty zależałyby od tego, jaka byłaby podstawa wymiaru i jaka wysokość składki emerytalnej. Wątpliwe, by był nią przychód, bo w wielu przypadkach składka byłaby wyższa niż dochód. Z kolei jeśli byłby to dochód, to wielu przedsiębiorców notujących stratę nie płaciłoby składek wcale.

4. Finanse publiczne – ujednolicenie składek mogłoby zwiększyć wpływy ze składek do FUS, co zmniejszyłoby deficyt w funduszu. To z kolei mogłoby oznaczać niższą dotację z budżetu, a więc od podatników. Wariant niekorzystny to rozwój zatrudnienia na czarno, by unikać płacenia składek, a więc ucieczka i od składek, i od podatków.

Eksperci komentują

Mam wrażenie, że chyba nie do końca wszyscy rozumieją różnicę między przychodem a dochodem. U przedsiębiorcy przychód to wpływy z działalności. Ale żeby uzyskać te wpływy, przedsiębiorca ponosi koszty. Przychód minus koszty to jego dochód. W drobnej przedsiębiorczości, w mikrofirmach trzeba się naprawdę solidnie napracować, żeby uzyskać przyzwoity dochód. Według danych GUS przeciętny dochód brutto w mikroprzedsiębiorstwach – przed opodatkowaniem – to około 5 tys. zł. Trzeba przy tym pamiętać, że taki przedsiębiorca nie pobiera wynagrodzenia, ten dochód to jego zarobki. Propozycja, by ozusować już jego przychód, z tego punktu widzenia jest nieporozumieniem.

Zarówno kwestie dotyczące wieku emerytalnego, jak i sposobu uczestnictwa w powszechnym systemie emerytalnym różnych grup to są dwa poważne problemy. Każdy z nich wymaga zastanowienia się. Próba wiązania ich na skróty, traktowania ozusowania samozatrudnienia jako plastra na skutki obniżenia wieku emerytalnego to nie jest dobry pomysł – niezależnie od intencji pomysłodawców. Celem ozusowania różnego typu nieoskładkowanych dziś umów nie powinno być wyciągnięcie większej kwoty składek do FUS, co miałoby zrekompensować ubytek wynikający z obniżenia wieku emerytalnego, a zrównanie wszystkich form zatrudnienia. Dziś część pracujących funkcjonuje w niedookreślonej relacji z systemem ubezpieczeń społecznych. Próbując rozwiązać ten problem przy okazji obniżenia wieku emerytalnego na szybko, można popełnić wiele poważnych błędów. Podkreślam, że chodzi o metodę, sposób działania, bo zajęcie się tymi sprawami jest potrzebne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj