Dziennik Gazeta Prawana logo

Praca dla replikanta. Sztuczna inteligencja wybije specjalistów

30 marca 2014, 13:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zwolniony mężczyzna wychodzi z biura
Sztuczna inteligencja wybije specjalistów/Shutterstock
Na pierwszy ogień pójdą białe kołnierzyki: analitycy, urzędnicy, finansiści. Potem prawnicy, nauczyciele, w końcu pracę stracą aptekarze i lekarze. Sztuczna inteligencja najpierw wybije specjalistów. Już zaczęła.

Gdy w 1995 r. amerykański ekonomista Jeremy Rifkin ogłosił „Koniec pracy”, wieszcząc, że automatyzacja i komputeryzacja gospodarki doprowadzi do globalnego bezrobocia i kryzysu społecznego o niespotykanej w historii świata skali, krytycy wytoczyli przeciwko niemu ciężkie działa, nazywając go wrogiem postępu, panikarzem i intelektualnym guru neoluddystów wzywających do walki przeciwko nowoczesnym technologiom.

Jednak światowe statystyki, gdziekolwiek by spojrzeć, tylko potwierdzają obawy Rifkina. Pod koniec XX wieku w fabrykach krajów rozwiniętych pracowało ponad 60 mln robotników, dziś jest ich o jedną trzecią mniej. Z raportu McKinsey Global Institute o przyszłości produkcji przemysłowej wynika, że w Stanach Zjednoczonych w fabrykach pracuje dziś o jedną czwartą mniej osób niż 15 lat temu. W Japonii 20 proc. mniej, w Niemczech 8 proc., a w Korei pracę stracił już co dziesiąty robotnik. I nie mają tu większego znaczenia koszty pracy – na jednym z najtańszych rynków siły roboczej, w Chinach, już od połowy lat 90. maleje zatrudnienie w zakładach przemysłowych. Spółka Hyundaia i Beijing Motors uruchomiła właśnie koło Pekinu wielką fabrykę samochodów, gdzie głównymi pracownikami są roboty. Zakład ma docelowo produkować rocznie milion aut, a zatrudnia kilka razy mniej osób niż konkurencyjne fabryki.

W rolnictwie jest jeszcze gorzej – z wyliczeń ekonomistów Massachusetts Institute of Technology automatyzacja, która wkroczyła na amerykańskie pola, zmniejszyła zatrudnienie z kilkudziesięciu procent w XX wieku do zaledwie 2 proc. obecnie. Efekty społeczne są zatrważające – gdy w latach 50. ubiegłego wieku na farmach południowych stanów pojawiły się maszyny do zbioru bawełny, miliony robotników rolnych praktycznie z dnia na dzień straciły zajęcie. Ruszyli na północ, szukając pracy. Część znalazła ją w fabrykach, gdzie wkrótce dopadł ich kolejny technologiczny postęp – komputeryzacja. Tylko w czterech miastach – Nowym Jorku, Chicago, Filadelfii i Detroit – maszyny wyparły w ostatnich latach z rynku ponad milion etatów w produkcji i handlu. Zamieszkane przez bezrobotnych Afroamerykanów dzielnice zamieniły się w getta z wysoką przestępczością – prawie połowa żyjących tam mężczyzn albo siedziała w więzieniu, albo siedzi, albo siedzieć będzie, bo poszukuje ich policja lub trwają ich procesy.

Cały tekst Rafała Drzewieckiego przeczytaj w elektronicznej wersji Magazynu "DGP" >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj