Dziennik Gazeta Prawana logo

Podwyżki płac nie nadążają za inflacją

29 października 2012, 06:28
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Pieniądze
Podwyżki płac nie nadążają za inflacj/Shutterstock
Po raz pierwszy od 20 lat spadną w tym roku realne wynagrodzenia. Kto stracił najwięcej?

W pierwszych trzech kwartałach tego roku średnie wynagrodzenie w przedsiębiorstwach wyniosło 3679 zł brutto i było o 3,7 proc. wyższe niż przed rokiem – wynika z danych GUS. Ale po uwzględnieniu inflacji, która w tym czasie osiągnęła poziom 4 proc., jego siła nabywcza spadła o 0,2 proc.

Najwięcej stracili budowlańcy

Schudły portfele pracowników większości branż. Nawet w górnictwie węgla kamiennego i brunatnego, gdzie w poprzednich latach płace rosły na ogół najszybciej, po dziewięciu miesiącach tego roku wzrost przeciętnych wynagrodzeń był mniejszy od inflacji i wyniósł 3,1 proc. Ich siła nabywcza skurczyła się więc o ok. 0,8 proc.

Jednak zdecydowanie więcej stracili pracownicy budowlani, których realne płace są aż o ok. 3,5 proc. niższe niż przed rokiem. Narzekać mogą również osoby zatrudnione m.in. w przemysłach: spożywczym, samochodowym, farmaceutycznym oraz pracujące w handlu detalicznym, w hotelarstwie i gastronomii. Ich realne wynagrodzenia obniżyły się bowiem od 0,5 proc. do ponad 3 proc.

Eksperci są zgodni, że tegoroczny spadek siły nabywczej zarobków to nie tylko efekt wysokiej inflacji.

– ocenia Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP.

Według Piotra Bielskiego, ekonomisty BZ WBK, to dobrze, że przedsiębiorstwa, aby ograniczyć koszty działalności, zamiast zwolnień na większą skalę, podnoszą wynagrodzenia tylko w niewielkim stopniu albo zmniejszają wypłatę premii. – podkreśla Bielski. I przekonuje, że najwyraźniej firmy odrobiły lekcję ze spowolnienia gospodarczego z lat 2001–2002. Wtedy podnosiły dość wysoko zarobki, ale zwalniały pracowników na potęgę, w efekcie liczba bezrobotnych wzrosła aż do 3,2 mln, a stopa bezrobocia osiągnęła 20 proc. – wyjaśnia Bielski.

Tak źle z pensjami nie było od 1992 r.

Ale i dziś sytuacja na rynku pracy jest trudna – płatnego zajęcia nie ma już blisko 2 mln osób, a do końca roku ta liczba zwiększy się o ponad 100 tys., twierdzą analitycy. To sprawia, że w przedsiębiorstwach nie ma silnej presji na wzrost płac. Pracownicy obawiają się bowiem utraty pracy – i to jest kolejny powód niskiego wzrostu nominalnych wynagrodzeń.

W następnych miesiącach siła nabywcza płac spadnie jeszcze bardziej – przewidują eksperci. Nie dość że podwyżki będą niższe od inflacji, to jeszcze obejmą stosunkowo niewielką grupę firm.

– mówi Karolina Sędzimir. Z kolei zdaniem Piotra Bielskiego spadną one o 0,4 proc. Natomiast Marcin Mazurek, ekonomista BRE Banku, spodziewa się jeszcze większego spadku, bo o 0,5–0,6 proc. Ale niezależnie od tego, kto ma rację, to tak źle nie było od 1992 r. Wtedy to po raz ostatni skurczyły się realne zarobki w przedsiębiorstwach (o 3,6 proc.). W następnych latach już tylko rosły – najmniej w 2004 r. (o 0,8 proc.), a najwięcej w 2007 r. (o 6,8 proc.).

Pocieszający może być tylko brak zwolnień masowych

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj