Ponad połowa posłów i senatorów nie nadaje się do pracy i mogą zostać wymienieni. Kwota zarezerwowana w budżecie na odprawy wystarczy dla ponad 300 parlamentarzystów. Wynika z tego, że sama Kancelaria Sejmu uważa, że wyborcy mogą nie zagłosować na ponad połowę urzędujących posłów i senatorów.

"Fakt" przypomina, że  w Polsce nie ma lepszej fuchy niż być posłem lub senatorem: przez cztery lata mają wysoką pensję, a jeżeli nie zostaną wybrani na następną kadencję to na pocieszenie dostanie jeszcze niemałą odprawę – 30 tysięcy złotych, czyli trzy pensje. Kancelaria Sejmu już przewidziała na ten cel 8,903 mln zł, co oznacza, że spodziewa się, że do parlamentu po wyborach może nie wrócić nawet 300 obecnych posłów i senatorów.

Takich przywilejów nie ma żaden inny pracownik w Polsce! Posłowie często powtarzają, że dla nich Wiejska to taki sam zakład pracy jak każdy inny. Wcale nie! Normalny człowiek może liczyć na odprawę tylko wtedy, kiedy straci pracę nie ze swojej winy, a jego pracodawca zatrudnia więcej niż 20 osób. Jeżeli przepracował cztery lata, to w myśl przepisów należy mu się odprawa w wysokości tylko dwumiesięcznego wynagrodzenia.

Na dodatek od stycznia 2011 roku odprawa z tytułu zwolnień grupowych nie może być wyższa niż 20 790 zł. Tymczasem posłowie i senatorowie co prawda tracą pracę grupowo, ale dlatego, że wyborcy nie są z jej dotychczasowych rezultatów zadowoleni. W realnym świecie taka sytuacja nazywa się po prostu dyscyplinarką.