Pracodawcy będą chcieli tego uniknąć, bo stała umowa jest korzystniejsza dla pracownika; gwarantuje dłuższe okresy wypowiedzenia i lepiej chroni przed zwolnieniem. Dlatego przed 22 sierpnia 2011 r. mogą rozwiązywać umowy o pracę na czas określony lub przerywać zatrudnienie na tej podstawie przez co najmniej trzy miesiące. Po tym czasie 24-miesięczny okres zatrudnienia trzeba liczyć od początku.

– Firmy będą w ten sposób chronić się przed niekorzystnymi dla nich skutkami nowych rozwiązań. Te przepisy to bubel prawny – mówi Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP, członek zespołu ds. prawa pracy Komisji Trójstronnej.

Jego zdaniem na zmianę przepisów może być za późno, zwłaszcza że obecnie nie trwają prace nad nowelizacją ustawy antykryzysowej. O jej zmianę apelowali przedsiębiorcy i związki zawodowe. Ci pierwsi narzekają, że przepisy dotyczące umów terminowych są tak niejasne, że nie wiadomo, kiedy (i czy w ogóle) przekształcają się w umowy stałe. W praktyce może się zdarzyć, że już w dniu zawierania umowy czasowej staje się ona umową na czas nieokreślony.

Coraz więcej pracodawców zgłasza się z tym problemem do prawników. Do sądów trafiły już pierwsze pozwy pracowników o uznanie, że firma zawarła z nimi umowy stałe, a nie terminowe.

3,35 mln osób pracuje na podstawie umów terminowych