Dziennik Gazeta Prawana logo

Pracujesz dla resortu finansów? Nie musisz płacić podatków

5 marca 2012, 06:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zwykły obywatel, który dostaje od pracodawcy nagrody, czy służbowy sprzęt, musi płacić podatek. Nie dotyczy to jednak resortu finansów. Jego pracownicy mogą spać spokojnie - płacić więcej nie muszą.

Pracownik Ministerstwa Finansów, jeśli mieszka w innym mieście niż stolica, może liczyć na służbowe lokum. Za darmo. Wartość tego nieodpłatnego świadczenia nie powiększa jego przychodów do opodatkowania. Dlaczego? Według MF nie ma mowy o nieodpłatnym świadczeniu, gdy mieszkanie służbowe jest udostępniane bezpłatnie. Ma za tym przemawiać i to, że urzędnik płaci za nie rachunki i dokonuje drobnych napraw – interpretuje resort (pismo nr BAD11/0680/77/ZUK/2011/BOC-5503).

Eksperci podatkowi są zdziwieni. - stwierdza Andrzej Marczak, ekspert podatkowy w KPMG.

Policzmy zatem, ile urzędnik MF dostaje od pracodawcy „pod stołem”. Wynajęcie średniej wielkości mieszkania w Warszawie to koszt przynajmniej 2 tys. zł miesięcznie. Rocznie daje to sumę 24 tys. zł. W uproszczeniu podatek od tej kwoty według stawki 18-proc., który powinien zostać odprowadzony na konto fiskusa, wynosi 4320 zł (oczywiście bez uwzględnienia składek ZUS i zdrowotnej).

Sprawa bulwersuje jeszcze bardziej, gdy spojrzymy na podejście urzędników do nieodpłatnych świadczeń przyznawanych pracownikom przez pracodawców. Według skarbówki każdy przekazany za darmo towar lub usługa zwiększają zarobki osoby zatrudnionej, od których trzeba zapłacić podatek. Fiskus nie widzi tu żadnych wyjątków. Co więcej, w interpretacji doszedł do ściany i uważa, że np. samo otrzymanie zaproszenia od szefa na imprezę integracyjną generuje przychód u podwładnego. Nieistotne jest przy tym, czy pracownik zechce na spotkaniu się pojawić. Pracodawca powinien podzielić łączną kwotę zapłaconą za imprezę przez liczbę zaproszonych pracowników i otrzymaną w ten sposób sumę doliczyć do wynagrodzenia każdego z nich.

W innym przypadku, gdy np. pracownik korzysta z firmowego auta prywatnie, a szef nie uwzględnia tego w jego rozliczeniach podatkowych, przychód trzeba ustalić w wysokości cen za wypożyczenie auta. Podobnie sytuacja wygląda np. z używaniem telefonów służbowych w celach prywatnych. Gdy świadczenie to jest częściowo odpłatne, do dochodów doliczana jest różnica między cenami rynkowymi i tym, co pracownik sam finansuje.

MF nie powinno więc mieć kłopotów z ustaleniem przychodu swoich pracowników, którzy za darmo korzystają z mieszkań. Samo udziela podatnikom instrukcji, jak to wyliczyć. Dziwi różne traktowanie nieodpłatnych świadczeń dla urzędników i reszty podatników. Być może minister finansów powinien wydać interpretację ogólną w tym zakresie. Chyba że szef MF wychodzi z założenia, że co wolno urzędnikowi, to nie tobie, podatniku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj