W woj. lubuskim co najmniej 57, ale nie ma dokładnych liczb, bo nikt nie prowadzi statystyk. To przykłady z sondy przeprowadzonej przez „DGP” w 16 izbach skarbowych. Dowiedzieliśmy się, że urzędnicy są przerażeni konsekwencjami finansowymi swoich błędów (kara może wynieść nawet 12-krotność pensji), interesują się ubezpieczeniami, ale ich nie kupują.

Pierwszy powód takiego stanu rzeczy to niewielka oferta rynkowa. Ubezpieczenie od odpowiedzialności majątkowej urzędników oferują jedynie dwie firmy – Allianz i Ergo Hestia. PZU, Warta, Generali, Aviva czy Uniqa nie mają takich propozycji.

Drugi powód: ryzyko rażącego błędu jest niewielkie. Zdaniem Konrada Zawady z Izby Skarbowej w Krakowie wymogi ustawowe są na tyle wyśrubowane, że mało który urzędnik zostanie ukarany. Ma to również odzwierciedlenie w stawkach ubezpieczenia. Najtańsze kosztuje 30 zł na cały rok za 50 tys. zł sumy gwarancyjnej. Najdroższe ok. 600 zł rocznie.

W opłatach może się kryć trzecia przyczyna braku realnego zainteresowania ubezpieczeniami. Urzędnicy muszą je pokryć z własnej kieszeni. Polis nie będą im kupować urzędy. Ani skarbowe, ani inne. – Nie ubezpieczyliśmy pracowników i nie zamierzamy tego robić – informuje Jacek Dziekan, rzecznik prasowy ZUS. Tomasz Buława, dyrektor ds. administracyjnych w Centrum Usług Wspólnych, mówi, że nie planuje zamówienia centralnego na ubezpieczenie funkcjonariuszy publicznych.