Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy Orlen sprzeda Możejki Rosjanom?

22 października 2009, 06:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Litwini boją się, że PKN Orlen sprzeda Możejki Rosjanom. Według litewskiego portalu Alfa.lt rządy Polski i Rosji toczą nawet w tej sprawie rozmowy. "To absurd" – reaguje resort skarbu. Także Orlen zapewnia, że takich negocjacji nie ma.

Pojawiające się informacje to wynik patowej sytuacji, jaka panuje w rozmowach między Orlenem a litewskimi władzami w sprawie przejęcia przez spółkę kontroli nad naftoportem w Kłajpedzie. Orlen, który wydał do tej pory na inwestycje w Możejki ponad 3,5 mld dolarów, chce mieć kontrolę nad portem, by wybudować tam rurociągi sprowadzające ropę i transportujące z powrotem wyprodukowane paliwa. "Strona litewska doskonale rozumie, że to rozwiązanie byłoby dobre dla wszystkich. Tak naprawdę nie wiemy, w czym jest problem. A nie możemy czekać wiecznie. Nasi akcjonariusze, co naturalne, oczekują poprawy opłacalności tej inwestycji" - mówi prezes PKN Orlen Jacek Krawiec.

Czy to oznacza, że sprzedaż jest jednak brana pod uwagę? Możejki stały się dla Orlenu bardzo kosztowną inwestycją i to one ciągną w dół wyniki koncernu. "Naszym obowiązkiem jako zarządu jest poszukanie wszystkich możliwych ścieżek polepszenia rentowności. Nie za bardzo mogę o tym mówić. Jedna z nich jest oczywista, a jest to doprowadzenie do stanu sprzed wyłączenia rury. Czyli... włączenie rury" - mówi nam prezes Jacek Krawiec. Chodzi o wznowienie dostaw surowca rosyjskim rurociągiem Przyjaźń, które Rosjanie przerwali, tłumacząc się kłopotami technologicznymi.

To brane jest pod uwagę jako alternatywa dostaw z Kłajpedy. PKN Orlen ma wsparcie naszych władz w rozmowach z Litwinami. "Żadna spółka, zwłaszcza giełdowa, nie będzie w nieskończoność dokładać pieniędzy na działanie rafinerii. Musi nastąpić polepszenie sytuacji ze strony rządu litewskiego i spółki, która zarządza Kłajpedą" - mówi wiceszef resortu skarbu Mikołaj Budzanowski. Jednocześnie wiceminister energicznie zaprzecza, że prowadzone są jakiekolwiek rozmowy ze stroną rosyjską.

Nasi analitycy traktują zamieszanie wokół rzekomej sprzedaży Możejek jako grę negocjacyjną w sprawie Kłajpedy. Ich zdaniem sprzedaż litewskiej rafinerii rosyjskiej firmie politycznie byłaby nie do przełknięcia. "To by wywołało prawdziwe trzęsienie ziemi, to byłoby przyznanie się do klęski" - tak o sprzedaży litewskiej rafinerii mówi Andrzej Szczęśniak, ekspert od spraw paliw płynnych. Jego zdaniem taka transakcja byłaby jednak przede wszystkim nie opłacalna. "Tak naprawdę w tej chwili musielibyśmy to sprzedać za psie pieniądze. Po pierwsze mamy do czynienia z dekoniunkturą, rafinerie są przecież zamykane. Po drugie tak naprawdę poza Rosjanami nie ma na to innych chętnych" - tłumaczy Szczęśniak. Dlatego maksymalna cena, za jaką w tej chwili można by sprzedać Możejki, to nie więcej niż kilkaset milionów dolarów. W 2006 roku Orlen za akcje rafinerii zapłacił Jukosowi prawie 2,5 mld dol.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj