Dziennik Gazeta Prawana logo

Przebadali w laboratorium czereśnie "prosto od rolnika". Wyniki są szokujące

30 czerwca 2025, 12:29
[aktualizacja 30 czerwca 2025, 13:39]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
czereśnie
Przebadali w laboratorium czereśnie "prosto od rolnika". Wyniki są szokujące/Shutterstock
Fundacja Pro-Test opublikowała właśnie wyniki testu czereśni kupionych w Lidlu, Biedronce i na bazarze. Okazało się, że czereśnie z polskich upraw sprzedawane na targu jako ekologiczne, zawierały aż osiem pestycydów, w tym substancję zakazaną w Unii Europejskiej. Jest ona rakotwórcza, neurotoksyczna i zaburza gospodarkę hormonalną.

Badania przeprowadziło na zlecenie Fundacji Pro-Test akredytowane laboratorium – Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Skierniewicach. Laboratorium przebadało czereśnie pod kątem obecności 548 różnych pestycydów.

Do badań laboratoryjnych trafiły czereśnie kupione w trzech lokalizacjach:

  • w Lidlu,
  • w Biedronce,
  • na warszawskim bazarze na placu Szembeka.

W dwóch pierwszych przypadkach były to owoce z importu – z Hiszpanii i Grecji. Czereśnie z bazaru pochodziły z polskiej uprawy.

Najwięcej pestycydów w czereśniach z Polski

Najwięcej pestycydów - aż osiem - wykryto w czereśniach z Polski, sprzedawanych na bazarze jako "niepryskane". Badacze znaleźli w nich m.in. ometoat – środek silnie toksyczny, uznawany przez EFSA za potencjalnie rakotwórczy, neurotoksyczny i zaburzający gospodarkę hormonalną.

Stosowanie ometoatu jest nielegalne w UE od wielu lat. Dlatego w związku z wynikami testu Fundacja Pro-Test złożyła oficjalne zawiadomienie do Sanepidu. Dla porównania, w hiszpańskich czereśniach z Lidla i greckich z Biedronki wykryto maksymalnie dwa pestycydy – dopuszczone do stosowania i w śladowych ilościach, znacznie poniżej dopuszczalnych limitów.

Owoce z importu zdrowsze niż polskie?

Jak podaje fundacja, wyniki testu wskazują na systemowy problem: brak skutecznego nadzoru nad jakością warzyw i owoców sprzedawanych poza dużymi sieciami handlowymi. Wynika to z tego, że w takich miejscach, jak bazary czy lokalne targowiska, kontrole jakości są rzadsze. Tymczasem konsumenci kierują się zaufaniem do polskiej żywości i patriotyzmem zakupowym, często nieświadomi, że w zamian mogą otrzymywać produkty gorszej jakości, a nawet niespełniające norm.

Za publiczne pieniądze promujemy "polską zdrową żywność", ale nie towarzyszy temu adekwatna ochrona konsumentów – komentuje Piotr Koluch, prezes Fundacji Pro-Test. Podczas gdy konsumenci często obawiają się owoców z importu, to właśnie one okazały się bezpieczniejsze niż rodzime czereśnie kupione na bazarze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj