Kraje Zachodu nałożyły sankcje na rosyjską ropę, by Kreml stracił źródło dochodów z tego handlu. Jak wynika jednak ze śledztwa BBC, te zakazy są czysto teoretyczne, a na Zachód trafia - dzięki wykorzystaniu dziury w przepisach - rosyjska ropa. Nikt jednak z tym procederem nie zamierza walczyć.

Reklama

Rosyjska furtka

Sprawa jest prosta, Moskwa wysyła swoją ropę do Chin albo Indii, gdzie zostaje przetworzona w paliwo lotnicze, czy zwykłe, a potem to paliwo, całkowicie legalnie, trafia do państw Zachodu. Odkąd w grudniu 2022 wprowadzono "sankcje", a Rosja uruchomiła ten proceder, to - według raportów, do których dotarła BBC - Moskwa zarobiła, w samych podatkach, ponad 100 milionów funtów, a zarabiać będzie jeszcze więcej.

Ten proceder sprowadza się do tego, że rośnie popyt na rosyjską ropę, co nakręca jej sprzedaż i podnosi ceny. To zaś z kolei podnosi ceny ropy, a to prowadzi do większych zysków Moskwy - tłumaczy analityk Isaac Levi.

Czy Zachód może zamknąć rosyjską furtkę?

Teoretycznie Zachód mógłby przestać kupować przetworzoną ropę z Chin i Indii, to jednak znacząco podniosłoby ceny paliwa, a podwyżki zostałyby przeniesione na konsumentów. Ci zaś "odwdzięczyliby się" za to przy urnach wyborczych.

Mimo więc ukraińskich wezwań do zamknięcia tej furtki, na której Rosja zarabia, to, jak tłumaczy analityk Matt Smith, ci, którzy rządzą, nie chcą całkowicie wyeliminować Rosji z globalnego rynku dostaw.