Rozmowy z Koreańczykami okazały się trudniejsze, niż polska strona oczekiwała. Na początku rozbijaliśmy się o proste różnice kulturowe, ale później doszły do tego twarde liczby – m.in. kto ma za to wszystko zapłacić, kto da kredyt i ile on będzie kosztował. Jak ta love story potoczy się dalej? To zależy od nowego ministra obrony.
Miało być pięknie, a… wyszło jak zwykle. Zapowiedzi były naprawdę imponujące. Mieliśmy kupić tysiąc czołgów, prawie 700 armatohaubic 155 mm i do tego prawie 300 zestawów artylerii dalekiego zasięgu. Do tego przemysły zbrojeniowe Rzeczpospolitej i Korei Południowej miały rozpocząć bezprecedensową nad Wisłą kooperację, która miała owocować tym, że duża część tych pancernych maszyn zostałaby wyprodukowana u nas.
Gdzie jesteśmy ponad rok po ogłoszeniu zawarcia umów ramowych?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna