Xi może w najbliższym czasie odbyć rozmowę telefoniczną z Zełenskim, jak informowały za anonimowymi źródłami media, ale "nie sądzę, żeby miało to jakiekolwiek znaczenie" – zaznacza ekspert.

Reklama

Chwyt reklamowy zamiast przełomu

Jego zdaniem komentarze na temat "planu pokojowego" Chin w czasie wizyty Xi w Rosji były miałkie, a oba kraje nie wzbudziły zaufania co do tego, że poważnie traktują rozwiązanie sytuacji. Więc to nie przełom, lecz konieczny chwyt reklamowy – ocenia Saich.

Reklama

Ekspert nie spodziewa się bezpośredniej pomocy wojskowej Chin dla Rosji. Podkreśla jednak, że Pekin oferuje Moskwie nie tylko wsparcie retoryczne, ale również gospodarcze, kupując rosyjską ropę i gaz oraz zapowiadając zwiększenie handlu i inwestycji.

Rosja ma "przyjaciela", którego desperacko potrzebuje, biorąc pod uwagę sankcje. Dostaje handel i inwestycje, których potrzebuje boleśnie – ocenia prof. Saich, który jest dyrektorem Instytutu Fundacji Rajawali dla Azji w Szkole Kennedy’ego na Uniwersytecie Harvarda.

Kolejny jasny sygnał poparcia dla Rosji

Jego zdaniem niedawna wizyta Xi w Moskwie jest "kolejnym jasnym sygnałem poparcia dla stanowiska Rosji, że problem wywołał Zachód, szczególnie USA".

Rosja jest dla Pekinu użyteczna, bo skupia na sobie uwagę Zachodu, odciągając ją od Chin i Tajwanu. Rosja jest też tanim źródłem surowców, które będą dla Chin coraz ważniejsze, ponieważ Pekin spodziewa się długoterminowej rywalizacji z USA – ocenia ekspert.

Reklama

Według niego Rosja jest dla Chin "wygodnym podwórkiem", a dodatkowo jest krajem, który "podpisuje się pod ich wizją świata niezdominowanego przez mocarstwa zachodnie".

"Chiński plan pokojowy"

Chińskie media informowały, że w czasie wizyty w Moskwie Xi rozmawiał z Putinem na temat przedstawionego w lutym "stanowiska Chin w sprawie politycznego rozwiązania kryzysu ukraińskiego". Putin poparł propozycję Pekinu, twierdząc, że nie jest nią obecnie zainteresowany Kijów ani jego zachodni sojusznicy.

Dokument, nazywany przez niektóre media "chińskim planem pokojowym", uznawany jest przez wielu na Zachodzie za próbę zamrożenia konfliktu na Ukrainie. Wzywa do poszanowania integralności terytorialnej "wszystkich państw", rozmów pokojowych i zawieszenia broni, ale nie wspomina o wycofaniu rosyjskich wojsk ani oddaniu Ukrainie okupowanych przez Rosję obszarów.

Władze Chin nie potępiły rosyjskiej agresji i wzbraniają się przed nazywaniem jej inwazją. Pekin sprzeciwia się również sankcjom nakładanym na Moskwę i zacieśnia z nią współpracę w wielu dziedzinach, w tym wojskowej. Państwowe chińskie media przekazują natomiast propagandową narrację Kremla, który oskarża NATO o wywołanie i podsycanie konfliktu.