Dziennik Gazeta Prawana logo

Dzielenie niedźwiedzia. Jak przygotować się na rozpad Rosji?

14 stycznia 2023, 10:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rosja
ShutterStock
Zamiast drżeć na samą myśl o możliwym rozpadzie Rosji, należy zawczasu budować sobie instrumentarium do zarządzania tym procesem. W przeciwnym razie to Rosja kiedyś znów „zarządzi” naszymi kryzysami.

Jak się zbudzi, to nas zje – taka narracja długo dominowała wśród politycznych i eksperckich elit Zachodu, a powtarzali ją chętnie zwykli obywatele. Ostatnio osłabła, bo nie trzeba być geniuszem analizy strategicznej, by zauważyć, że Rosja i tak okazała się dość nieobliczalna. Mimo pieszczot i karesów, a także oczywistej kalkulacji, że rozpętanie otwartej wojny w Europie wcale się jej nie opłaci, i tak napadła na Ukrainę. W dodatku popełnia tam zbrodnie, które przypominają mroczne czasy II wojny światowej, i sama zamyka sobie drogi powrotu do wspólnoty narodów cywilizowanych. Ale i tak tu i ówdzie jeszcze podnoszą się głosy: „nie drażnić bardziej”, „nie eskalować”, „nie zapędzać do narożnika”… Bo jak zapędzimy, to wiadomo: Rosjanie odetną nam gaz i ropę. Cóż, i tak odcięli. I to pomimo ton eksperckich analiz wskazujących, że Zachód bez ich węglowodorów jakoś sobie poradzi, natomiast rosyjska gospodarka i stworzone wokół Kremla państwo bez pieniędzy z eksportu tych surowców do Europy – raczej nie.

Na razie zegar tyka, wydobycie spada, wpływy budżetowe też, infrastruktura marnieje, niektóre oczy z wolna się otwierają. Ale nie do tego stopnia, by usta powiedziały „przepraszamy, nawijaliśmy państwu makaron na uszy, Rosja zmierza na własną prośbę do bankructwa, zastąpienie handlu z nami sprzedażą ropy i gazu do Chin to fikcja, to się nie uda i musi runąć”. Nie, w zamian poszedł nowy przekaz: „nie drażnić, bo Rosjanie użyją broni atomowej”. Niespodzianka: ledwo tuby kremlowskiej propagandy na dobre się rozhulały, jakiś impuls na dyplomatycznych łączach z Pekinem sprawił, że Moskwa nagle rakiem wycofała się z nuklearnych gróźb. Nic dziwnego – nie tylko sama wojna atomowa, lecz nawet mówienie o niej psuło interesy wystarczająco mocno, aby zaniepokoić chińskich towarzyszy. A oni grają najchętniej w to, w co wygrywają, i nie zamierzali dopuścić do sytuacji, w której kluczowym wskaźnikiem siły staje się liczba posiadanych głowic. Przynajmniej jeszcze nie teraz.

Pojawił się więc nowy przekaz dnia: „nie eskalować, nie zwiększać wojskowej i politycznej presji na Rosję, bo jeśli sukces Ukrainy i jej zachodnich sojuszników będzie zbyt wielki, to Rosja może się rozpaść!”. A to będzie katastrofa, chaos, załamią się łańcuchy dostaw, przez granice runą nowe tłumy migrantów, wybuchną straszne wojny domowe. No i najważniejszy argument – nie wiadomo, co się stanie z rosyjską bronią nuklearną. W domyśle: pewnie wpadnie w czyjeś straszne, niepowołane ręce, a potem zacznie być używana, jak i gdzie popadnie.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM "DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj