Dziennik Gazeta Prawana logo

To podrożeje w Polsce najbardziej. Ekspert alarmuje

30 listopada 2022, 14:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koszyk sklep dyskont zakupy
<p>Koszyk sklep dyskont zakupy</p>/Shutterstock
"Najbardziej w Polsce mogą jeszcze drożeć żywność i usługi" - ocenił w środę dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak, komentując najnowsze dane o inflacji w kraju.

Jak podał w środę GUS, ceny towarów i usług konsumpcyjnych w listopadzie 2022 r. wzrosły rdr o 17,4 proc. W porównaniu z poprzednim miesiącem ceny wzrosły o 0,7 proc.

Odnosząc się do tych danych, dyrektor PIE Piotr Arak w rozmowie z RMF MF ocenił, że do końca roku inflacja raczej nie powinna rosnąć, a od lutego-marca przyszłego roku prawdopodobnie zobaczymy spadek tego wskaźnika. Zastrzegł, że od stycznia CPI będzie rosnąć a "szczyt powinien zamknąć się w okolicach 20 proc.". Potem - jak dodał - .

Pytany, jakie szoki mogą ten spadek wyhamować, Arak jako przykład podał znaczny wzrost cen energii spowodowany ożywieniem gospodarczym w Chinach, a także Stanach Zjednoczonych w połowie przyszłego roku.

Co będzie drożeć?

Odpowiadając na pytanie o produkty, które mogą drożeć najbardziej, dyrektor PIE wskazał na żywność.  - podkreślił. Ponadto - jak dodał - należy się liczyć z podwyżkami cen usług, które będą waloryzowane na początku przyszłego roku.  - dodał.

Według Araka "wyglądałoby na to, że możemy się nie spodziewać kolejnych podwyżek stóp procentowych", natomiast ewentualne obniżki stóp w Polsce mogą mieć miejsce najwcześniej pod koniec 2023 r. Ekonomista zaznaczył zarazem, że jeśli Fed - de facto bank centralny Stanów Zjednoczonych - dalej będzie zacieśniać politykę monetarną, to my też musimy brać pod uwagę możliwość podwyżki, by stabilizować kurs złotego.

Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, to - jak oszacował Arak - ten rok zamkniemy najprawdopodobniej ze średniorocznym wzrostem PKB o ok. 4,5 proc., a rok 2023 wzrostem o 1,2 proc. Podkreślił, że i tak będzie to jednym z najwyższych odczytów wzrostu gospodarczego w UE.

W ocenie szefa Polskiego Instytutu Ekonomicznego możliwy jest w Polsce wzrost bezrobocia do ok. 6 proc. m.in. ze względu na zapowiedzi redukcji w firmach. Jak zastrzegł, to się zawsze przekłada na radykalne kroki kadrowe, ponieważ - wyjaśnił - przedsiębiorcy wiedzą, że gdy przyjdzie czas ekspansji gospodarczej po kryzysie, będą mieli problem ze znalezieniem osób do pracy. Dlatego - zdaniem Araka - firmy raczej będą "chomikować" pracowników, co z kolei może przełożyć się na wyhamowanie wzrostu wynagrodzeń. 

autor: Ewa Wesołowska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj