Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy Jork znów się boi. Po raz pierwszy od dekad statystyki kryminalne poszybowały w górę

16 września 2022, 07:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nowy Jork, policja, radiowóz
<p>Nowy Jork, policja, radiowóz</p>/Shutterstock
W latach pandemii po raz pierwszy od trzech dekad statystyki kryminalne w całej Ameryce poszybowały w górę. Nie ma zgody ani co do przyczyn, ani co do sposobów walki z rosnącą przestępczością.

Przez dwie ostatnie dekady Nowy Jork szczycił się tytułem najbezpieczniejszego wielkiego miasta w Ameryce. Od przełomu lat 80. i 90., który zapadł w pamięci mieszkańców jako okres szalejących wojen ulicznych, wskaźniki przestępczości rok po roku spadały. Było coraz mniej zabójstw, rozbojów, napaści i aktów wandalizmu. Nawet w dzielnicach przyzwyczajonych do odgłosów nocnych strzelanin zatargi rzadziej rozstrzygano z użyciem broni. Młodociani sprzedawcy narkotyków poznikali ze swoich stałych miejscówek na Manhattanie. Z parków i tuneli na stacjach metra wyparowały gdzieś koczowiska bezdomnych i ofiar epidemii uzależnienia od cracku. Mieszkańcy i turyści znowu przechadzali się po Times Square czy Harlemie bez strachu, że w każdej chwili mogą zostać osaczeni i obrabowani.

Gdy w 2013 r. burmistrz Michael Bloomberg po 12 latach żegnał się z urzędem, przestępczość w mieście była o prawie jedną trzecią niższa niż na początku jego pierwszej kadencji. Tendencja spadkowa utrzymywała się, gdy do ratusza wprowadził się Bill de Blasio, progresywny demokrata, który obrał kurs łagodniejszy od poprzednika. Aż przyszła pandemia. 2020 r. był pierwszym od trzech dekad, kiedy statystyki kryminalne poszybowały w górę. W mieście odnotowano dwukrotnie więcej strzelanin niż w ostatnim roku przed covidem. Liczba zabójstw skoczyła do 488 (wzrost o prawie 47 proc.). W górę poszły też statystyki napaści z bronią (o 41 proc.) i kradzieży samochodów (o 68 proc). Nowym zjawiskiem był wysyp aktów nienawiści wobec Amerykanów o azjatyckich korzeniach.

W 2021 r. fala przestępczości była dalej na wznoszącej i wszystko wskazuje na to, że w tym będzie podobnie. Powracających do biur mieszkańców szczególnie niepokoiła agresja szerząca się w metrze: ataki nożowników, szajki kradnące karty kredytowe, pobicia. Uliczna przemoc, która znikła z życia codziennego większości nowojorczyków, nagle znowu stała się powszechnym źródłem lęku, tematem tabloidowych okładek, a także przedmiotem politycznego wzmożenia. Według czerwcowego badania Siena College trzy czwarte mieszkańców metropolii obawia się, że może paść ofiarą poważnego przestępstwa. Siedmiu na dziesięciu ankietowanych czuje się mniej bezpiecznie niż przed covidem.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM "DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj