- zaznaczył Lehnstaedt.
Reparacje od Niemiec? "To historyczny obowiązek"
- mówił pod koniec sierpnia w wywiadzie z PAP niemiecki historyk.
Dodał, że "reparacje to także kwestia dobrego sąsiedztwa i współpracy", a "naprawdę wiele" można zdziałać współpracą, nie konfrontacją. - ocenił Lehnstaedt.
Badacz i autor wydanej także w Polsce książki "Czas zabijania. Bełżec, Sobibór, Treblinka i akcja Reinhardt" zwrócił uwagą na to, że "Polacy w porównaniu do ofiar na Zachodzie otrzymywali znacznie mniejsze odszkodowania, a w niektórych przypadkach odszkodowań zabrakło".
Roth: Polski rząd powinien się tego domagać
– podkreślił. Według niemieckiego historyka wiedza i świadomość społeczeństwa niemieckiego dotycząca okupacji Polski i zbrodni hitlerowskich na jej terenie jest dość niska i ograniczona do kilku elementarnych faktów.
– skonkludował Lehnstaedt.
- przekonywał z kolei w rozmowie z PAP Roth.
Szansa na powodzenie?
Tłumaczył, że sprawa reparacji dla Polski będzie mieć szanse na powodzenie tylko wtedy, gdy polskie wysiłki zostaną połączone "ze wszystkimi innymi krajami, których roszczenia odszkodowawcze były do tej pory wypłacone w najsłabszym stopniu". Wymienił wśród nich państwa powstałe po rozpadzie byłej Jugosławii oraz Ukrainę, Białoruś i inne okupowane tereny byłego ZSRR.
- ocenił Roth.
Historyk jest autorem książki "Wyparte – odrzucone – odroczone. Niemiecki dług reparacyjny wobec Polski i Europy", napisanej wspólnie z Hartmutem Ruebnerem i opublikowanej w Niemczech w 2019 roku.
– opowiadał Roth. Przyznał, że pozycja, której jest współautorem "nie spotkała się w Niemczech z dużą aprobatą".
- powiedział z kolei PAP dr Luke Moffett z Queen's University Belfast, którego głównym obszarem badawczym są reparacje wojenne.
Presja dyplomatyczna i ścieżka prawna
Odnosząc się do polskich roszczeń wobec Niemiec zauważył, że staraniom o ich uzyskanie powinny towarzyszyć równolegle presja dyplomatyczna i ścieżka prawna. Jako przykład takich, zakończonych sukcesem, działań wskazał sprawę Namibii, która otrzymała od Niemiec odszkodowanie za dokonane w latach 1905-08 ludobójstwo plemion Herero i Nama. Stało się tak mimo braku formalnych podstaw prawnych, wskutek politycznej presji na Niemcy - podkreślał Moffett. To pokazuje, że "takie kwestie można rozwiązywać nawet jeśli nie ma podstawy prawnej, jeśli tylko jest polityczna wola" - zaznaczył.
Jak zauważył badacz z Queen's University Belfast, w przypadku Polski ścieżka dyplomatyczna jest konieczna, ponieważ domaganie się reparacji przed trybunałami międzynarodowymi nie miałoby dużych szans na sukces. Musiałoby się to wiązać z wykazaniem, że istnieje podstawa prawna do reparacji, co z kolei wymagałoby zmiany traktatu pokojowego - wyjaśniał. - tłumaczył Moffet.
Uzupełnił, że sprawa polskich roszczeń jest trudniejsza niż np. tych, z którymi od lat występuje Grecja, z powodu późniejszych porozumień między władzami PRL i NRD oraz PRL i RFN. Historyk zaznaczył jednak, że Niemcy co do zasady nie chcą - podobnie zresztą jak Wielka Brytania - by sprawy z przeszłości były objęte reparacjami, gdyż ustanowiłoby to precedens, który zachęcałby następnych do podobnych roszczeń.