Premier Mateusz Morawiecki został w środę w Brwinowie zapytany o wniosek Lewicy dot. przyspieszenia zaplanowanego na wrzesień posiedzenia Sejmu, na którym posłowie mieliby zająć się m.in. kwestią wsparcia dla gospodarstw domowych wykorzystujących do ogrzewania inne surowce niż węgiel kamienny (np. pelet czy gaz).
" - powiedział premier.
Słowa premiera wywołały oburzenie
Wypowiedź premiera oburzyła senatorów opozycji. Wicemarszałek Senatu Michał Kamiński (KP-PSL) ocenił, że wypowiedź szefa rządu to kłamstwo. S" - powiedział senator KP-PSL.
Ironizował, że "gorzką satysfakcją" dla Senatu może być to, iż premier zaliczył także tę instytucję "do licznego grona przezacnych ludzi i instytucji, które oskarża o niepowodzenia własnego rządu". - stwierdził Kamiński.
List do marszałek Sejmu
Szef senackiej Komisji Ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski (Koło Senatorów Niezależnych) nazwał premiera Morawieckiego "trefnisiem", ale - jak dodał - "nawet z tak żartobliwym człowiekiem trzeba czasami poważnie porozmawiać". - dodał polityk.
Poinformował o wystosowaniu listu do marszałek Elżbiety Witek, w którym padają pytania m.in. o liczne inicjatywy Senatu, które czekają na rozstrzygnięcie w izbie niższej parlamentu. W liście, który na konferencji prasowej odczytał senator Kwiatkowski, środowa wypowiedź Morawieckiego została nazwana "kuriozalną". "Szanowna Pani Marszałek, w związku z tą nieprawdziwą wypowiedzią, z uwagi na to, że w Senacie, ale także w Sejmie, nie ma jeszcze projektu rządowego w tym zakresie, chcielibyśmy prosić o udzielenie nam odpowiedzi na kilka pytań, także związanych z innymi projektami ustaw przygotowanych przez Senat, nad którymi trwają prace przedłużające w Sejmie" - napisali senatorowie w liście do marszałek Witek.
W swym piśmie politycy opozycji zapytali ponadto "dlaczego premier Morawiecki wyraża obawy o chęć pracy Senatu nad projektem ustawy o opłatach energetycznych, jeżeli prace nad tą inicjatywą ustawodawczą jeszcze nie rozpoczęła się w Sejmie". "Czy prawdą jest, że zgodnie z przepisami prawa obowiązującymi w Polsce rząd najpierw kieruje projekt inicjatywy ustawodawczej do Sejmu i dopiero po jego przyjęciu przez Sejm jest on kierowany do Senatu? Dlatego nieprawdziwym są jakiekolwiek sugestie, że Senat uniemożliwia prace Sejmu, chyba że istnieją jakieś okoliczności zmieniające konstytucyjną procedurę prac nad projektami rządowymi, o których wie Pan Premier i Pani Marszałek, o których nie poinformowaliście Państwo opinii publicznej" - podkreślili w liście Kamiński i Kwiatkowski.
Inicjatywy Senatu w sejmowej zamrażalce
Zapytali w nim też o "termin zakończenia prac nad łącznie 81 inicjatywami ustawodawczymi Senatu przyjętymi w tej kadencji, a które nie mogą się doczekać decyzji o ich przyjęciu lub odrzuceniu przez Sejm". Najdłużej - według nich - oczekująca na rozstrzygnięcie inicjatywa ustawodawcza Senatu w tej kadencji, to senacki projekt ustawy o Łódzkim Związku Metropolitalnym, który wpłynął do Sejmu 7 lutego 2020 roku.
W liście do Elżbiety Witek senatorowie wyrazili też pogląd, iż w Sejmie "w sposób fikcyjny wykorzystuje się procedurę konsultacji projektów ustaw w celu wstrzymania dalszych prac nad projektem". "Ta sytuacja martwi nas szczególnie, że wśród tych projektów jest wiele takich, które rozwiązują problemy w najbardziej dramatycznych okolicznościach, np. projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych i Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym" - podkreślili senatorowie.
Wniosek o przyspieszenie obrad Sejmu klub Lewicy złożył w środę.