- piszą Jason Bordoff z Uniwersytetu Columbia, szef Centrum ds. Globalnej Polityki Energetycznej oraz Meghan O’Sullivan, ekspertka ds. energii i profesor Uniwersytetu Harvarda.
Elementem odwrotu od globalizacji będzie zapewne łączenie się państw w strategiczne bloki energetyczne, co przerwie trwający do dziesięcioleci proces tworzenia coraz ściślejszych połączeń energetycznych na świecie. Co więcej, po 40 latach deregulowania sektora energii zachodnie rządy zaczynają sobie teraz zdawać sprawę, że w obecnej sytuacji nie mogą go już pozostawić wyłącznie pod kontrolą "niewidzialnej ręki rynku" - prognozują O'Sullivan i Bordoff.
- oceniają autorzy.
"Nowy energetyczny porządek świata"
podkreślają.
Będzie to wymagało wiele rozwagi, ponieważ zbyt daleko idące interwencje na rynku ropy w USA, począwszy od limitów importu wprowadzonych w 1959 roku za prezydenta Dwighta Eisenhowera, przyniosły wiele kłopotów. Tymczasem - przypominają O'Sullivan i Bordoff.
- piszą eksperci.
Ceny ropy są bardzo wysokie, ale nie osiągnęły poziomów rekordowych, ponieważ na razie sytuację na rynku łagodzą dwa czynniki: uwolnienie ogromnych ilości surowca z rezerw strategicznych USA oraz stosunkowo mały popyt w Chinach, spowodowany lockdownami, które rząd wprowadza ze względu na pandemię.
"Tym muszą zająć się rządy"
Wojna na Ukrainie, sankcje nałożone na Rosję zmuszają Europę do przestawienia się na inne źródła zaopatrzenia w surowce energetyczne, a to wymaga stworzenia właściwej infrastruktury, jak porty i terminale LNG dużej pojemności. - piszą autorzy.
Dlatego też - oceniają.
Dyplomacja również może być taką formą działań rządu, która pomoże zapewnić bezpieczeństwo krajom zagrożonym niedoborem paliw. USA wysyłały już swych dyplomatów do między innymi Japonii, Korei Południowej, by przekonać je do zrezygnowania z pewnych dostaw i przekierowania transportów surowca do Europy. Również posłańcy USA skłonili Katar do sprzedaży gazu państwom europejskim.
- zwracają uwagę O'Sullivan i Bordoff.
Siły rynkowe nie wystarczą też, by jednocześnie walczyć ze skutkami kryzysu energetycznego związanego w wojną na Ukrainie i dbać o postępy w rozwoju alternatywnych źródeł energii.
konkludują autorzy.