W ostatnich dniach media informowały, że premier Morawiecki - jak wynika z jego z oświadczenia majątkowego - w ubiegłym roku kupił obligacje skarbowe za ponad 4,6 miliona złotych, które - jak podkreślają media - są korzystniej oprocentowane niż lokaty bankowe. Morawiecki sam potwierdził, że kupił dwa typy obligacji, ale podkreślił, że nie sądził, że ta "najbezpieczniejsza inwestycja może być przedmiotem przewrotnego ataku".
Wniosek do CBA o kontrolę
Wiceszefowie klubu Lewicy Magdalena Biejat i Tomasz Trela podczas konferencji pod siedzibą CBA poinformowali o złożeniu wniosku o dokładne sprawdzenie oświadczeń majątkowych premiera.
Trela podkreślał, że Lewica domagała się od szefa rządu, aby podczas obrad Sejmu wyszedł i wytłumaczył się z zakupu obligacji. - mówił. - wskazywał wiceszef klubu Lewicy.
- mówił Trela. - stwierdził. - dodał.
Biejat podkreślała, że "premier nie powinien zajmować się zaciemnianiem swojego majątku, przepisywać go na żonę, ani zajmować się dziwnymi transakcjami". - mówiła i wskazywała, że stąd wniosek Lewicy. - dodała.
Komentarz PiS
Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel pytany o tę sprawę w środę przez dziennikarzy w Sejmie, podkreślił, że CBA bada oświadczenia majątkowe wszystkich posłów, w tym także Morawieckiego. - powiedział Fogiel.
Szef rządu na kanale youtubowym Przygody Przedsiębiorców poinformował we wtorek, że kupił dwa różne typy obligacji. Pierwsze to były 3-letnie obligacje oszczędnościowe oparte o WIBOR, drugie to były czteroletnie obligacje oparte o regułę, że w pierwszym roku jest oprocentowanie 1,3 proc., a potem jest oparte o wskaźnik inflacji podawany za poprzedni okres. - powiedział.
- zwrócił uwagę. - ocenił Morawiecki.
- zauważył szef rządu.
Autor: Grzegorz Bruszewski