Pod koniec maja "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że 122 pracownikom resortu finansów przyznano średnio po ok. 11,7 tys. zł nagrody za przygotowanie Polskiego Ładu, co złożyło się na łączną kwotę ponad 1,43 mln zł (brutto).

Reklama

Nagrody za Polski Ład

Artur Soboń był pytany w TVN 24, czy rzeczywiście przyznano prawie 1,5 mln zł za nagrody za program, który okazał się "potworkiem" i który sam teraz zmienia ze względu na liczne błędy w przyjętych rozwiązaniach. Wiceszef MF odparł, że z tego, co słyszał nagrody były przyznane, ale nie zna szczegółów, gdyż takie decyzje podejmuje dyrektor generalny. Oczywiście można sobie oceny samemu wystawić - dodał.

Na uwagę, że taką ocenę wystawił programowi także wicepremier i prezes PiS Jarosław Kaczyński, gdy mówił, iż "Polski Ład zawierał poważne błędy i został przygotowany przez ludzi, którzy byli całkowicie niezainteresowani tym, by to przedsięwzięcie się udało", Soboń odparł: To nie przekreśla tego oczywiście, że ci ludzie pracowali nad tym projektem, i że w dużej mierze, ten projekt - nawet po tych moich korektach - jest, jeśli chodzi o kierunek, utrzymany; bo on oznacza nowe ulgi dla przedsiębiorców, oznacza estoński CIT, czyli zachętę do inwestowania, on oznacza trzydziestotysięczną kwotę wolną, 120 tys. zł próg podatkowy - dodał.

Reklama

Soboń: Gdyby to ode mnie zależało...

Już w tym studio wielokrotnie też i ja o tym mówiłem, że tych błędów było zbyt dużo i gdyby to ode mnie zależało, to pewnie tych nagród by nie było. Mnie w tym czasie w Ministerstwie Finansów nie było - oświadczył.

Reklama

Dopytywany, czy "mniej lub bardziej delikatnie odcina się" od decyzji o przyznaniu nagród, Soboń odparł: Ja tylko mówię, że ja bym takiej (decyzji) nie podjął. Ja za to nie odpowiadam. Przyszedłem do ministerstwa pod koniec stycznia i mogę odpowiadać tylko za to - oświadczył.

"Nie ma czegoś takiego, jak nagrody za naprawę"

Pytany, czy być "może odpowiada za jakieś nagrody za naprawę Polskiego Ładu", wiceszef MF odparł, że "nie ma czegoś takiego, jak nagrody za naprawę".

To jest tak, że jeśli pracownicy są dodatkowo obciążeni pracą, to oczywiście mają różnego rodzaju dodatki. Konstrukcja jest taka, że to dyrektorzy generalni decydują o tych kwestiach. Ale - żeby było jasne - nie mam żadnego problemu z tym, aby motywować pracowników także dodatkowymi środkami. (...) To jest naturalna rola zawsze kierownika, czy lidera zespołu - podkreślił Artur Soboń.

Autor: Mieczysław Rudy