przypomina ekspert GetHome.pl Marek Wielgo. Jaki BGK i banki wykorzystały ten czas? Minister Rozwoju i Technologii Waldemar Buda zapewniał w czasie niedawnej konferencji prasowej, że „większość banków wprowadzi ten instrument”. – przekonywał minister Buda. Według niego, po kredyt z gwarantowanym przez państwo wkładem własnym sięgać będzie rocznie nawet 60 tys. gospodarstw domowych.
Tymczasem – jak poinformował BGK – do programu przystąpił na razie tylko Bank Pekao SA oraz finalizowane są rozmowy na temat z PKO Bankiem Polskim. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że udział w programie „Kredyt bez wkładu” zadeklarowało 12 banków. Problem w tym, że w dniu inauguracji programu, w ofercie banków nie pojawił się taki kredyt.
– potwierdza Karina Nożykowska, Dyrektor Działu Bankowego i Wsparcia Sprzedaży Notus Finanse. Według niej jest raczej mało prawdopodobne, by program wystartował w maju.
Warto zwrócić uwagę, że program wchodzi w życie po serii podwyżek stóp procentowych, które spowodowały drastyczny spadek zdolności kredytowej jego potencjalnych beneficjentów. W tej sytuacji banki mogą mieć dylemat dotyczący wysokości marży, która jest stałym składnikiem oprocentowania. komentuje ekspert GetHome.pl.
Plany zakupowe wielu potencjalnych nabywców mieszkań za kredyt bez wkładu mogą też pokrzyżować ich wysokie ceny. Rzecz w tym, że pole poszukiwań zawęża limit ceny metra kwadratowego. Ponadto maksymalna kwota gwarancji dla 10-20% wkładu wymaganego przez banki nie przekracza 100 tys. zł. Oznacza to, że ci, którzy nie mają żadnych oszczędności będą musieli znaleźć mieszkanie lub dom z ceną poniżej 500 tys. zł.
Należy zwrócić uwagę, że dla mieszkań kupowanych od firm deweloperskich limit cenowy jest nieco wyższy niż dla mieszkań z rynku wtórnego. Trzeba też wiedzieć, że osobne limity obowiązują dla miasta wojewódzkiego, dla gmin z nim sąsiadujących i reszty województwa.
Ekspert GetHome.pl zwraca uwagę, że szczególnie w największych miastach, czyli tam, gdzie popyt na mieszkania jest największy, limity cenowe są dużo niższe od średniej cen ofertowych na rynku. Np. na rynku pierwotnym w Łodzi różnica wynosi ok. 41%, a w Krakowie – 34%.
Oferta mieszkań spełniających wymogi programu jest więc obecnie skromna. Np. w Łodzi i Krakowie jest to zaledwie 2% łącznej podaży nowych mieszkań z ujawnioną ceną. Z kolei najwyższy odsetek takich mieszkań – 26% - jest ofercie deweloperów w Gdańsku.
Dlatego Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapowiada podwyższenie limitów cenowych metra kwadratowego. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że taka zmiana dość znacznie poprawiłaby dostępność nowych mieszkań do kupienia za kredyt bez wkładu. W dalszym ciągu najwięcej byłoby ich w ofercie gdańskich deweloperów.
Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl