Dziennik Gazeta Prawana logo

"America First" i brexit zachęciły Putina? Harari: Mógł to odebrać jako symptom rozpadu

19 maja 2022, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Yuval Noah Harari
<p>Historyk prof. Yuval Noah Harari podczas kongresu Impact'22</p>/PAP Archiwalny
"Nie prognozowałem, że wojny oraz wirusy znikną na zawsze. Było dla mnie oczywiste, że państwa mogą dalej toczyć wojny, zaś patogeny wciąż będą ewoluować. Chodziło mi o to, że po raz pierwszy w historii mamy wiedzę oraz techniczne umiejętności, aby im zapobiegać"- mówi w rozmowie z Emilią Świętochowską prof. Yuval Noah Harari w weekendowym Magazynie Dziennika Gazety Prawnej.

Prof. Yuval Noah Harari: Nie prognozowałem, że wojny oraz wirusy znikną na zawsze. Było dla mnie oczywiste, że państwa mogą dalej toczyć wojny, zaś patogeny wciąż będą ewoluować. Chodziło mi o to, że po raz pierwszy w historii mamy wiedzę oraz techniczne umiejętności, aby im zapobiegać. Kiedy w XVI w. wybuchła epidemia dżumy, ludzie byli bezradni. Nie mieli żadnych sposobów, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się zarazy, nie rozumieli, jak roznosi się choroba, nie wiedzieli, jak się leczyć. Sądzono, że epidemie to wina demonów, czarnej magii albo rozgniewanego Boga. Nie możemy przeciwdziałać ewolucji wirusów, ale umiemy już zahamować ich rozprzestrzenianie się.

Oblaliśmy test. Naukowcy dają narzędzia, lecz to politycy muszą odpowiednio je wykorzystać. A nie zrobili tego. Odnieśliśmy sukces naukowy, a jednocześnie ponieśliśmy porażkę polityczną. Podobnie jest w przypadku wojny. W ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci stworzyliśmy sieć międzynarodowych instytucji, norm i wartości, które były w stanie ograniczać wybuchy konfliktów zbrojnych. To dlatego minione półwiecze było najbardziej pokojową erą w historii ludzkości. Już na początku XXI w. więcej ludzi umierało z powodu samobójstw i wypadków drogowych niż na skutek przemocy. 

książka "Homo Deus"
książka "Homo Deus"

W ostatnich pięciu czy sześciu latach ludzie zaczęli podkopywać instytucje i normy, które zapewniały pokój. Dotyczy to w szczególności państw, które były liderami porządku globalnego – Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Poprzedni prezydent USA Donald Trump obrał kurs izolacjonistyczny pod hasłem „America First”. Ważne stało się tylko to, co leży w interesie USA, reszta świata przestała się liczyć. Jaki wniosek mógł z tego wysnuć Putin? Że Ameryka nie stanie już w obronie Zachodu. W tym samym czasie Wielka Brytania rozpoczęła proces wychodzenia z Unii Europejskiej. Putin mógł to odczytać jako symptom stopniowego rozpadu Wspólnoty i kalkulować, że jeśli zaatakuje Ukrainę, to Europa nie pospieszy jej z pomocą. Mimo to wciąż mamy większe możliwości powstrzymania wojny niż w jakimkolwiek innym momencie historii. Oczywiście niektórzy dalej postrzegają ją jak potężną siłę natury, która niczym wulkan co jakiś czas eksploduje – i nie możemy nic na to poradzić. Ale tego rodzaju myślenie to na dobrą sprawę usprawiedliwianie Putina i polityków jego pokroju. Możemy mieć tylko nadzieję, że ludzkość wyciągnie lekcję z ostatnich kilku lat, aby podejmować lepsze decyzje.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM MAGAZYNIE DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj