Wprowadzenie unijnego embarga na rosyjskie węglowodory to jeden z zasadniczych postulatów, z jakim na najbliższy unijny szczyt jedzie premier Mateusz Morawiecki. Szefowa resortu klimatu przekonuje, że Polska w przypadku gazu czy węgla nie ma z tym problemu. Mówi też, że jej resort pracuje nad możliwością zablokowania importu węgla z Rosji, nawet jeśli UE nie zdecyduje się na embargo. Większym wyzwaniem są dla nas paliwa płynne.

Reklama

Wojna w Ukrainie przewartościowała politykę energetyczną w całej UE. Gaz miał być paliwem przejściowym dla transformacji klimatycznej, ale w obliczu działań Rosji zaopatrzenie w ten surowiec okazało się wąskim gardłem europejskiej energetyki. Teraz kraje UE na gwałt próbują zmienić kurs i szukać dróg uniezależnienia się od dostaw z Rosji. Jednym z pomysłów jest dłuższe niż przewidywano wykorzystanie węgla. Minister deklaruje, że ostateczna data odejścia Polski od tego surowca (2049 r.) zostaje bez zmian, ale tempo wygaszania poszczególnych elektrowni węglowych może zwolnić. Resort klimatu szuka dodatkowych możliwości zróżnicowania miksu – wraca do analiz gazu łupkowego, chce zwiększyć rolę geotermii. Choć docelowo ważną rolę ma zamiast węgla grać atom.

W czwartek o objęciu sankcjami rosyjskich dostaw surowców energetycznych będą rozmawiać unijni liderzy. Jak na razie nie widać szans na przełamanie politycznego impasu. Opór m.in. Niemiec, Holandii i Węgier sprawia, że najprawdopodobniej w konkluzjach szczytu znajdzie się jedynie niewiele znaczący zapis o dążeniu do niezależności energetycznej od Rosji "tak szybko, jak to możliwe".

Zdaniem analityków Polskiego Instytutu Ekonomicznego rezygnacja z rosyjskich surowców rzeczywiście byłaby dla UE trudna, ale nie niemożliwa. Kraje najbardziej uzależnione od rosyjskiego gazu mogą jednak blokować inicjatywy obejmujące błękitne paliwo. PIE wskazuje, że m.in. dzięki większemu wykorzystaniu gazoportów, czasowemu zwiększeniu produkcji energii z węgla czy energii jądrowej UE mogłaby zmniejszyć w tym roku import gazu z Rosji o ponad 90 proc. Unii łatwiej byłoby zrezygnować z rosyjskiej ropy.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>