Dziennik Gazeta Prawana logo

"Same abramsy nie wystarczą. Obrazek rosyjskich czołgów w polu powinien być dla nas przestrogą"

15 marca 2022, 06:33
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Rosyjski czołg
<p>Rosyjski czołg</p>/ShutterStock
"Czołgi nie mogą być samotne i ślepe, potrzebują współdziałania z innymi jednostkami. Dlatego program nie może się skończyć na zakupie 250 maszyn. Muszą za tym pójść kolejne programy na uzbrojenie, sprzęt i jego zabezpieczenie. Obrazek stojących w polu rosyjskich czołgów bez paliwa i części zamiennych, załóg, które nie wiedzą, gdzie są i czy ktoś im pomoże, powinien być dla nas przestrogą" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Mariusz Cielma, ekspert ds. wojskowości

DGP: Inwazja rosyjska na Ukrainę rozpoczęła się prawie trzy tygodnie temu. Jak teraz wygląda sytuacja na froncie?

Mariusz Cielma: Widać, że Rosjanie największe zdobycze terenowe osiągają jeszcze w rejonie Donbasu. Komunikaty rosyjskiego resortu obrony mówią jednak tylko o zdobywaniu kolejnych wiosek i nielicznych miasteczek. Ale na innych kierunkach operacyjnych: kijowskim, charkowskim czy nawet krymskim, gdzie na początku mieli spore sukcesy, w ostatnich dniach nie widać żadnego przełomu. I to mimo tego, że co najmniej od kilku dni słychać o trwających przegrupowaniach Rosjan, którzy mają się przygotowywać do podjęcia kolejnej ofensywy. Ale jej na razie nie widać, bo trudno tak nazwać stosunkowo małe i szybko rozstrzygnięte ostatnie walki pod Kijowem.

A co się stało z tą słynną, liczącą kilkadziesiąt kilometrów długości kolumną Rosjan na północ od Kijowa?

Tam były głównie jednostki wsparcia i pomocnicze. Ona po prostu została podzielona na mniejsze części i wydaje się, że dzięki temu udało się Rosjanom ten 60-kilometrowy korek rozładować.

Czego się spodziewać w najbliższych dniach?

Najbliższy tydzień, dwa tygodnie pokażą, czy Rosjan stać na podjęcie kolejnej ofensywy. Słyszymy o przerzucie kolejnych jednostek z głębi Rosji, Czeczenii czy nawet werbowanych najemnikach z Syrii. Zobaczymy, czy to faktycznie się wydarzy. Jeśli się tak nie stanie, to oznacza, że weszliśmy w fazę wojny pozycyjnej, w której największą ofiarę poniosą cywile i kiedy to dalej będzie niszczona infrastruktura w miastach.

CAŁY WYWIAD W ELEKTRONICZNYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj