Parlamentarzyści PO zorganizowali w poniedziałek konferencję w Gdańsku na tle stacji Lotosu. Agnieszka Pomaska tłumaczyła, że pretekstem do konferencji są "niepokojące informacje, komu mają być sprzedane stacje Lotos". Przypomniała, że już w 2020 posłowie KO pytali, w czyje ręce trafi część Lotosu w związku z planami połączenia z Orlenem i czy nie będzie to np. rosyjski kapitał.

Reklama

- Na najbliższym posiedzeniu Sejmu będziemy się domagać pełnej informacji na temat transakcji połączenia Orlenu z Lotosem - zapowiedziała Pomaska. - Każdego dnia będziemy przypominać, czym jest interes narodowy, bo mamy dzisiaj pełne przekonanie, bo polski interes narodowy w rozumieniu PiS stanął na głowie - dodała.

Zaznaczyła, że jeżeli spełni się scenariusz podziału Lotosu w związku z połączeniem z Orlenem, skończy się na tym, że Polskie stacje przejmie obcy kapitał. - Rozbiór Lotosu to nie jedyny przykład, jak rząd PiS zachowuje się na terenie krnąbrnego Pomorza. Zachowuje się jak kolonizator - nie może podbić, nie może zdobyć, więc zabiera aktywa - mówił europoseł Janusz Lewandowski.

Przypomniał, że w 2020 r. przejęto Energę, "perłę Pomorza", za jedną czwartą ceny, a "teraz następuje rozgrabienie Lotosu". Zdaniem Lewandowskiego "to jest żadna fuzja". - Na składnikach Lotosu ma być wyhodowany zagraniczny konkurent dla naszych firm - podkreślał Lewandowski. - Dzieje się to z przyzwoleniem "Solidarności" - dodał.

Kto ma "apetyt" na Lotos?

Zwrócił uwagę, że apetyt na stacje Lotosu zgłasza od ubiegłego roku węgierski koncern MOL, to jest koncern, który jest narzędziem polityki premiera Orbana.

- Za wiele nie wiemy o intencjach tego koncernu, ale wiemy, że jego udziałowcem jest rosyjski miliarder - mówił Lewandowski. W jego opinii "potencjalny węgierski łącznik, to nie jest więc łącznik z zachodem, to jest łącznik z Kremlem".

Dodatkowym powodem do niepokoju jest to, że zainteresowane podmioty przekraczały kolejne terminy na wyjaśnienie sprawy fuzji, dawane przez Komisję Europejską.

- Przestrzegaliśmy przed fuzją, która sprowadza się w ogromnym stopniu do rozbioru Lotosu, który jest ciągle jeszcze jednym z fundamentów kapitałowych rozwoju polskiej gospodarki i był bardzo ważnym elementem w kreowaniu układu konkurencyjnego w sektorze paliwowym" - mówił poseł Tadeusz Aziewicz. "W czasach szalejącej inflacji każdy układ konkurencyjny jest wartością - zwrócił uwagę.

Zaapelował do rządu, by zatrzymać tę transakcje, skoro jeszcze nie zapadła w tej sprawie uchwała rządu.

Reklama

- Czy czas pandemii to jest dobry moment do wyprzedaży pereł narodowego majątku? - pytał Aziewicz. - Wzywamy PiS do otwartej debaty na ten temat, a parlamentarzystów PiS, którzy czują się odpowiedzialni za majątek narodowy do podjęcia aktywności, by to zablokować - dodał.

"Negocjacje nie zostały sfinalizowane"

W niedzielę Rado Zet podało, że w najbliższym tygodniu PKN Orlen ogłosi, kto odkupi część aktywów Lotosu. "Nie będzie to jedna firma, tylko dwie. Partnerem do zakupu części rafinerii w Gdańsku najprawdopodobniej zostanie saudyjski koncern Saudi Aramco. Stacje Lotosu odkupi za to węgierski MOL" - podało Radio Zet, zastrzegając, że są to informacje nieoficjalne.

"Informujemy, że negocjacje z partnerami do środków zaradczych w związku z przejęciem Grupy Lotos przez PKN Orlen nie zostały sfinalizowane. Dlatego doniesienia medialne na temat wyboru potencjalnych partnerów stanowią wyłącznie spekulacje. A powielanie ich, co robią politycy opozycji, jest nadużyciem" - czytamy w oświadczeniu PKN Orlen zamieszczonym na Twitterze przez rzeczniczkę koncernu Joannę Zakrzewską.

Orlen podtrzymał w poniedziałek swoje stanowisko zawarte w oświadczeniu, które ukazało się w niedzielę: "Negocjacje trwają. Warto poczekać na ich rezultat. O wszystkim poinformujemy w raportach giełdowych. Podkreślam, że jest to fuzja spółek, nie ma mowy o prywatyzacji. Spółki na tym nie stracą, a wszystkie zobowiązania, których się podjęliśmy zostaną zrealizowane" - zapewniała Joanna Zakrzewska, rzecznik PKN Orlen.

Również Grupa Lotos nie chce komentować. "Na takim etapie transakcji nie komentujemy zaczepek o charakterze politycznym. Traktujemy je jako próbę upolitycznienia procesu fuzji, który jest przecież procesem stricte gospodarczym. Od 14 maja 2021 r. konsekwentnie prowadzimy dialog ze związkami zawodowymi działającymi w LOTOSIE, o czym wielokrotnie informowaliśmy. Nie chcemy i nie będziemy wdawać się w dyskusję opartą na spekulacjach" – podkreślił rzecznik prasowy Grupy Lotos, Adam Kasprzyk.

Termin na realizację środków zaradczych, które PKN Orlen jest zobowiązany przeprowadzić w związku z przejęciem kontroli nad Grupą Lotos, upływa 14 stycznia 2022 r.

Wyznaczone w lipcu 2020 r. przez KE środki zaradcze to m.in. zbycie 30 proc. udziałów w rafinerii Lotos wraz z towarzyszącym dużym pakietem praw zarządczych. Ma to dać nabywcy prawo do blisko połowy produkcji rafinerii w zakresie oleju napędowego i benzyny, a jednocześnie zapewni dostęp do istotnej infrastruktury magazynowania i infrastruktury logistycznej. Kolejny warunek to sprzedaż dziewięciu składów paliw na rzecz niezależnego operatora logistyki oraz budowa nowego terminalu importowego paliwa do silników odrzutowych w Szczecinie, który – po ukończeniu budowy – zostałby przekazany temu operatorowi.

KE nakazała też sprzedaż 389 stacji paliw w Polsce, stanowiących około 80 proc. sieci Lotos, sprzedaż 50 proc. udziału Lotosu w spółce joint venture z BP, zajmującej się obrotem paliwem do silników odrzutowych, udostępnienie konkurentom w Czechach rocznie do 80 tys. ton paliwa do silników odrzutowych w drodze otwartej procedury przetargowej, zbycie dwóch zakładów produkcyjnych bitumu w Polsce oraz dostarczenie nabywcy rocznie do 500 tys. ton bitumu lub tzw. pozostałości ciężkich.