Biden określił szturm na Kapitol sprzed roku jako "uzbrojoną insurekcję", której celem było zaprzeczenie woli narodu i jako rebelię przeciw amerykańskiej konstytucji. Zasugerował przy tym, że głównym winowajcą jest Trump - nazwany przez Bidena "pokonanym byłym prezydentem" - który "rozpiął sieć kłamstw" na temat wyborów 2020 r., przedkładając swoje dobro nad dobro narodu.
- powiedział Biden. Przypomniał, że mimo zatwierdzenia wyniku wyborów przez 93 ze 100 senatorów i wbrew opinii przedstawicieli jego własnego gabinetu, sądów i władz stanowych, Trump nadal podważa wynik wyborów, "czego nie robił dotąd żaden prezydent w historii Ameryki".
- dodał prezydent.
Biden wyraził żal, że choć część Republikanów sprzeciwia się tym działaniom, "próbując podtrzymać zasady partii", wielu innych stara się "zmienić partię Lincolna, Eisenhowera i Reagana w coś innego".
- powiedział Biden.
Prezydent stwierdził, że pragnie jedności, ale może do niej dojść tylko na fundamencie prawdy.
- oznajmił Biden.
Czwartkowe przemówienie Bidena było jednym z niewielu jego wypowiedzi od czasu objęcia władzy, w którym w ostry i obszerny sposób odniósł się do działań swojego poprzednika, choć nie wymienił Trumpa z nazwiska.
Przemówienie Bidena zapoczątkowało oficjalne uroczystości upamiętniające wydarzenia 6 stycznia 2021 r. Później w Kongresie odbędą się przemówienia polityków, świadectwa uczestników wydarzeń oraz wspólna modlitwa członków obydwu izb Kongresu.
Trump odwołał konferencję
Własną konferencję prasową planował pierwotnie były prezydent Donald Trump w swojej rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie, ale ostatecznie z niej zrezygnował, zapowiadając że odniesie się do sprawy podczas wiecu wyborczego w przyszłym tygodniu.