Międzynarodowy Fundusz Walutowy zgodził się rzucić koło ratunkowe Islandii, pogrążonej w głębokim kryzysie gospodarczym. Reykjavik dostanie pożyczkę, choć nie tak dużą, o jaką wnioskował. Ale dobre coś niż nic. Bo w islandzkich bankach nie ma pieniędzy, żeby wypłacić ludziom ich własne oszczędności.
Dyrektor generalny Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique Strauss-Kahn poinformował w Waszyngtonie, że kraje członkowskie Funduszu osiągnęły porozumienie w sprawie pomocy dla Islandii, która dosłownie zbankrutowała.
Porozumienie o pomocy, której wysokości Strauss-Kahn nie ujawnił, ma został ostatecznie zaaprobowane w środę przez Radę Administracyjną Funduszu.
Według wstępnego porozumienia zawartego 24 października między MFW i rządem Islandii, pomoc ma wynieść około dwóch miliardów dolarów.
Islandia od chwili wybuchu kryzysu stara się o pożyczkę gdzie tylko może. Ponoć Rosja obiecała jej cztery miliardy dolarów, ale potem wycofała się z obietnicy, być może dlatego, że sama wpadła w kryzys.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|