Sejm ma zająć się dziś projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Tę propozycję nazywa się "lex TVN", bo w konsekwencji może zmusić grupę Discovery - amerykańskiego właściciela TVN - do sprzedaży udziałów w stacji. To budziło w USA wielokrotnie wyrażane obawy. Teraz jednak padła konkret: rozmówca Marcina Makowskiego w Waszyngtonie wymienia Rumunię jako kraj, do którego miałaby zostać "relokowana" część wojsk z Polski.

Reklama

WP przypomina, że 4 sierpnia grupa amerykańskich senatorów w liście wyrażała swoje obawy związane z nowelizacją. W liście po raz pierwszy oprócz kwestii biznesowych i dotyczących wzajemnych relacji, pojawiła się także kwestia bezpieczeństwa. "Każda decyzja o wdrożeniu tych przepisów może mieć negatywne konsekwencje dla obronności, biznesu i stosunków handlowych" - napisali senatorowie.

Polska jak "drugie Węgry"?

Informator portalu twierdzi, że w Departamencie Stanu zaczęto postrzegać Polskę jak drugie Węgry. WP przypomina, że o obecność amerykańskich wojsk z Polską konkuruje Rumunia. Jeden z polskich dyplomatów twierdzi, że chęć wzmocnienia przez USA regionu Morza Czarnego nie ma związku z ewentualnością uchwalenia "lex TVN" w Polsce. Sprawa wzmocnienia Rumunii, twierdzi, sięga jeszcze czasów administracji Donalda Trumpa.

Z kolei Cezary Tomczyk, poseł Koalicji Obywatelskiej, przypomina, że dotąd kwestia bezpieczeństwa nie była sprawą, do której sięgano. - Sam fakt, że o tym rozmawiamy pokazuje, że taka ewentualność prędzej czy później może się pojawić - mówi Tomczyk w rozmowie z WP. Wtóruje mu Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej: - Prezydent Biden (...) ma bardzo poważne podejście do kwestii demokracji i wolnych mediów - przypomina, dodając, że Amerykanom nie zależy na współpracy z krajem, który "zmierza ku demokracji Białorusi".

MSZ: Reagujemy spokojnie

Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński uważa, że ten plan to element presji na polskiego ustawodawcę. Resort "reaguje spokojnie" na doniesienia o możliwej relokacji wojsk. - Rozumiem, że te osoby i podmioty, które chcą zablokować prace nad nowelizacją ustawy o KRRiT, będą kreowały wizję rzeczywistości, w której zagrożone jest polskie bezpieczeństwo, ale podchodzimy do tych prób z dużym dystansem - przekonuje wiceminister Jabłoński w rozmowie z WP, przypominając, że "jeśli właściciel koncesji chce zablokować dotyczące go zmiany, a ma realny wpływ na sferę medialną" to "wie, jak działać, żeby takie wrażenie wywołać".

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz twierdzi, że "robi się bardzo niebezpiecznie". - W kwestii wymuszonej sprzedaży stacji nie ma podziału na Republikanów i Demokratów, to uderzenie w umowę o wspólnym handlu z 1990 roku i skrajna głupota PiS-u - przekonuje w rozmowie z WP szef PSL.

W tym kontekście WP przypomina też, że zgodnie z ustaleniami "Dziennika Gazety Prawnej", jeśli nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji wejdzie w życie bez poprawek, Ameryka rozpatruje równoczesne pozwanie Polski do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego.