Sebastian Stodolak: Identyfikuje się pan jako konserwatysta?
Reklama
Jakub Wiech*: Tak. Zielony konserwatysta.
Jak to jest być konserwatystą wierzącym w spowodowane ludzką działalnością globalne ocieplenie? Na prawicy to wciąż rzadkość.
To nie jest kwestia wiary. To kwestia faktów. A jak to jest być zwolennikiem nauki w kwestiach klimatycznych na prawicy? Trudno. To środowisko w dużej mierze stojące wciąż na przeciwnych wobec nauki pozycjach. Nie zauważyło, że świat się zmienił w kwestii podejścia do zmian klimatu. Kluczowe gospodarki świata – USA, UE, Chiny – projektują swoje polityki gospodarcze na podstawie warunków narzucanych przez proces zmian klimatu.
Lewica nigdy nie miała problemu z zaakceptowaniem ustaleń nauki w tym zakresie. Z czego wynika ta różnica?
Ostatnia dekada to galopujący wzrost świadomości społecznej. Jeszcze 10 lat temu w polskim „Newsweeku” można było znaleźć artykuły udowadniające, że globalne ocieplenie to ściema. To czasy tzw. climate gate, afery związanej z wyciekiem e-maili z Uniwersytetu Wschodniej Anglii, które miały być dowodem na sprzedajność naukowców i na to, że globalne ocieplenie zostało sfabrykowane. Z perspektywy czasu wiemy, że nie znaleziono tam żadnego dowodu na to, żeby naukowcy czymkolwiek manipulowali. Faktycznie jednak na lewicy, dla której kwestie wrażliwości środowiskowej były bardzo ważne już od lat 60. XX w., problematyka zmian klimatu została bardzo szybko rozpoznana. Tymczasem strona konserwatywna jest, powiedzmy, selektywnie otwarta na naukę, wybierając to, co jest spójne z jej imaginarium. Globalne ocieplenie jest negowane, bo wiele pomysłów na radzenie sobie z nim uderza w ważne dla niej wartości, tj. w wolność jednostki, w swobodę działalności gospodarczej...
Jako winnego zmian klimatu przedstawia się zwykle właśnie kapitalizm. Konserwatysta nie akceptuje tej narracji, więc woli odrzucić ją w całości.
A ta narracja opiera się na nieporozumieniu. Winna ocieplaniu się klimatu jest konsumpcja, a nie kapitalizm.
Nie na to samo wychodzi?
Nie! Konsumpcja występuje w każdym modelu ekonomicznym. Pytanie, czy w danym modelu ma ona charakter destrukcyjny czy nie. Odpowiednio ukierunkowany kapitalizm łagodzi środowiskowe skutki konsumpcji. Jako najefektywniejszy system zarządzania zasobami daje największe możliwości bardzo szybkiego przetransformowania gospodarki w stronę niskoemisyjności. Niemcom udało się przeprowadzić bardzo szeroką transformację energetyczną w ciągu 20 lat bez szkody dla gospodarki. Emisje malały, gospodarka rosła. To pokazuje, że można wprowadzać polityki, które nie naruszają fundamentu gospodarczego, a służą ochronie klimatu.
*Jakub Wiech analityk ds. energii, zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24.com, autor książki „Energiewende. Nowe niemieckie imperium”