Dziennik Gazeta Prawana logo

Biden rozmawiał z Merkel o Nord Stream 2. "Różnimy się, ale będziemy współpracować"

16 lipca 2021, 06:20
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Joe Biden i Angela Merkel
<p>Joe Biden i Angela Merkel</p>/PAP/EPA
Prezydent USA Joe Biden stwierdził po rozmowie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, że ma inny niż ona pogląd na Nord Stream 2, lecz oba kraje będą współpracować, by na skutek projektu nie ucierpiały Ukraina oraz inne państwa regionu.

Podczas konferencji prasowej po ponad dwugodzinnych rozmowach w Białym Domu przywódcy podkreślali przede wszystkim przyjaźń między USA i Niemcami i łączące ich poglądy i wartości. Biden dziękował Merkel za jej "historyczną" rolę jako pierwszej kobiety na stanowisku szefowej rządu i żartował, że z racji swych częstych wizyt w Waszyngtonie podczas rządów czterech amerykańskich prezydentów, zna ona Gabinet Owalny lepiej niż on sam.

"USA i Niemcy niosą wspólną odpowiedzialność"

Podczas konferencji prasowej w Białym Domu Biden zaznaczył, że USA i Niemcy niosą wspólną odpowiedzialność za obronę wschodniej flanki NATO przed rosyjską agresją, kraje te łączy też poparcie dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz integracji państw Bałkanów Zachodnich z Unią Europejską.

Biden stwierdził, że Stany Zjednoczone i RFN są zjednoczone w poparciu dla praw człowieka w obliczu podważania ich przez "Chiny i jakiekolwiek inne kraje". - Pozostajemy zjednoczeni w stawianiu czoła erozji demokracji, korupcji, fałszywemu populizmowi w Unii Europejskiej, wśród państw kandydujących do członkostwa i wszędzie tam, gdzie je znajdziemy.

Kwestia Nord Stream 2 była jedną z nielicznych, w której Biden i Merkel zaznaczyli różnicę zdań. Biden powiedział, że powtórzył Merkel swoje "obawy" co do gazociągu, choć dodał, że zarówno Waszyngton, jak i Berlin są zjednoczone w sprzeciwie wobec używaniu energetyki jako środka nacisku wobec Ukrainy. Zaznaczył, że "dobrzy przyjaciele mogą sobie pozwolić na różnice w poglądach".

"Nie pozwolimy na szantaż energetyczny Ukrainy"

Merkel przyznała, że ona i Biden "doszli do różnych wniosków" na temat konsekwencji Nord Stream 2, lecz zaznaczyła, że nie pozwoli na szantaż energetyczny Ukrainy.

- zapowiedziała niemiecka kanclerz. Dodała, że celem Nord Stream 2 nie będzie pominięcie Ukrainy, gdy chodzi o transport surowca. Dodał, że UE posiada całą gamę instrumentów, w tym możliwość nakładania sankcji, by przeciwstawić się takiemu scenariuszowi.

Rozmowy między przedstawicielami Berlina i Waszyngtonu na temat rozwiązania sporu toczą się od tygodni. Waszyngton chce, by w zamian ze zrezygnowania z części sankcji przeciwko projektowi Niemcy ograniczyły negatywne skutki wynikające z niego dla Ukrainy i państw regionu.

Odnosząc się do tematu sankcji, Biden stwierdził, że kiedy obejmował urząd, projekt był "w 90 proc. ukończony" i wobec tego "nakładanie sankcji wydawało się nie mieć sensu". Dodał, że zamiast tego wolał podjąć rozmowy z Niemcami. Dodał, że dopiero się okaże, czy przyniosą one praktyczne rozwiązania, które przyczynią się do zwiększenia europejskiego bezpieczeństwa energetycznego.

Będzie partnerstwo w sprawach klimatu i energetyki

Przywódcy USA i Niemiec zadeklarowali też zawiązanie partnerstwa ds. zmian klimatu i energetyki, które ma na celu pogłębienie bezpieczeństwa energetycznego w Europie oraz zagwarantowanie zrównoważonego rozwoju technologicznego sektora energetycznego

W kwestii innego potencjalnie spornego tematu - polityki wobec Chin, niemiecka kanclerz przyznała, że USA i Niemcy mogą mieć odmienne interesy, lecz dodała, że chce większej koordynacji polityki wobec Pekinu z USA. Zapewniła też, że Niemcy nie będą milczeć gdy będzie dochodzić do gwałcenia praw człowieka. Podkreśliła jednak, że współpraca z Chinami jest konieczna m.in. w kwestiach zmian klimatu i handlu.

Liderzy przyjęli "deklarację waszyngtońską", nakreślającą wspólne zasady działania i wartości, którymi kierować mają się oba państwa w obliczu wyzwań przyszłości.

Niemiecka kanclerz jest pierwszym europejskim przywódcą przyjętym przez prezydenta Bidena w Białym Domu. Biden jest z kolei czwartym prezydentem USA, z którym spotkała się Merkel przez 16 lat swoich rządów. Jest to jej ostatnia wizyta w Waszyngtonie, bo zapowiedziała swoje odejście z funkcji po wrześniowych wyborach parlamentarnych w Niemczech. Biden stwierdził, że będzie mu brakowało spotkań z szefową niemieckiego rządu.

Przed spotkaniem z Bidenem, kanclerz Merkel rozmawiała z wiceprezydent Kamalą Harris w jej rezydencji. Otrzymała też doktorat honoris causa - jej 18. taki tytuł - od Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore.

Ostatnim punktem wizyty jest kolacja z udziałem Bidena, Harris, Merkel ich małżonków, a także republikańskimi liderami mniejszości w Senacie i Izbie Reprezentantów, Mitchem McConnellem i Kevinem McCarthym. Wśród gości będą też m.in. byli szefowie dyplomacji USA, Colin Powell i Hillary Clinton.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj