Od wtorkowego przedpołudnia, przez ponad trzy godziny, Trybunał wysłuchiwał uczestników rozprawy - prawników reprezentujących szefa rządu oraz przedstawicieli prezydenta, Sejmu, Prokuratora Generalnego oraz Rzecznika Praw Obywatelskich.
Jak mówił w imieniu szefa rządu prezes Rządowego Centrum Legislacji Krzysztof Szczucki,- podkreślił.
zaznaczył.
Jednocześnie Szczucki ocenił, że .
Z kolei reprezentująca prezydenta Andrzeja Dudę jego doradczyni Anna Surówka-Pasek zaznaczyła, że zgodnie ze stanowiskiem prezydenta "TK ma prawo badać zgodność traktatów tworzących UE z polską konstytucją". - - zaznaczyła Surówka-Pasek.
"Konstytucja prawem nadrzędnym"
Stanowisko Sejmu przedstawił poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Jak powiedział, zarzuty zawarte we wniosku premiera zasługują na uznanie. Mularczyk zauważył przy tym, że po podpisaniu traktatów zmieniło się rozumienie w orzecznictwie TSUE zasady pierwszeństwa prawa UE. Poseł PiS podkreślił, że sądy konstytucyjne państw członkowskich jednoznacznie opowiadają się za zasadą najwyższej mocy prawnej konstytucji krajowych i wskazują, że prawo UE ma charakter podporządkowany. Mularczyk zaznaczył też, że pierwszeństwo prawa unijnego dotyczy "poziomu podkonstytucyjnego".
Jak zapewnił, według Sejmu polska konstytucja na terytorium Polski jest prawem nadrzędnym i korzysta z zasady pierwszeństwa nad prawem UE. - - wskazał Mularczyk.
Z wątpliwościami zawartymi we wniosku szefa rządu zgodził się też Prokurator Generalny. Jego przedstawiciel, prok. Sebastian Bańko powiedział we wtorek przed TK, że najnowsze orzecznictwo TSUE wyszło daleko za literę i ducha traktatu, dając UE prawo do ingerowania w ustrój organów wymiaru sprawiedliwości państw członkowskich. - - mówił prok. Bańko.
RPO: Taką zasadę Polska i naród polski przyjęły przystępując do Unii
Z tymi stanowiskami nie zgodził się RPO Adam Bodnar. Zawnioskował on o umorzenie sprawy wniosku premiera przez TK. - zaznaczył Rzecznik.
- mówił Bodnar.
Jak podkreślił wtorkowa sprawa przed TK , zaś jeśli TK przychyli się do takiej interpretacji,
Wniosek o pytanie prejudycjalne
Sprawą zajmował się pięcioosobowy skład sędziowski pod przewodnictwem prezes Trybunału Julii Przyłębskiej. Jeszcze w piątek RPO, który bierze udział w sprawie wniósł, aby TK orzekał w pełnym składzie. Rzecznik domagał się też odroczenia rozprawy z uwagi na potrzebę zapoznania się z obszernym stanowiskiem Sejmu w tej sprawie, które otrzymał w piątek. Trybunał nie uwzględnił tego wniosku.
Jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy RPO Adam Bodnar złożył wniosek formalny o zadanie przez TK pytania prejudycjalnego do Trybunału Sprawiedliwości UE. Przyłębska poinformowała, że ws. tego wniosku TK zdecyduje "integralnie podczas narady w trakcie postępowania".
Liczący 129 stron wniosek premiera został sformułowany po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z początku marca odnoszącego się do możliwości kontroli przez sądy prawidłowości procesu powołania sędziego. Jak informował wówczas rzecznik premiera Piotr Müller, wniosek dotyczy on kompleksowego rozstrzygnięcia kwestii kolizji norm prawa europejskiego z konstytucją oraz potwierdzenia dotychczasowego orzecznictwa w tym zakresie.
Rozprawa na wniosek premiera Morawieckiego
Premier zwrócił się do TK o zbadanie zgodności z konstytucją trzech przepisów Traktatu o UE - zarzuty sprowadzają się m.in. do pytania o zgodność z konstytucją zasady pierwszeństwa prawa UE oraz zasady lojalnej współpracy Unii i państw członkowskich.
Przepisy, których kontroli chciał premier, w zaskarżonym rozumieniu m.in. uprawniają lub zobowiązują krajowy organ do odstąpienia od stosowania polskiej konstytucji lub nakazują stosować przepisy prawa w sposób z nią niezgodny. Jak podkreślono we wniosku, takie rozumienie przepisu budzi "daleko idące i uzasadnione wątpliwości konstytucyjne, nie znajdując żadnego potwierdzenia w tekście traktatów będących przedmiotem kontroli TK". Premier zaskarżył też m.in. normę Traktatu w rozumieniu, w którym uprawnia lub zobowiązuje organ do stosowania przepisu, który na mocy orzeczenia TK utracił moc obowiązującą.
Istotne zastrzeżenia konstytucyjne premiera budził też przepis prawa unijnego w rozumieniu, które uprawnia sąd do kontroli niezawisłości sędziów powołanych przez prezydenta oraz uchwał KRS ws. powołania sędziów.
TSUE
Złożenie wniosku zapowiedziano po tym, gdy TSUE odpowiadając w marcu na pytania Naczelnego Sądu Administracyjnego orzekł, że "kolejne nowelizacje ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, które doprowadziły do zniesienia skutecznej kontroli sądowej rozstrzygnięć Rady o przedstawieniu prezydentowi wniosków o powołanie kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego, mogą naruszać prawo UE". Według TSUE, jeżeli sąd krajowy uzna, że te zmiany naruszają prawo UE, to ma obowiązek odstąpić od zastosowania tych przepisów.
W czerwcu Komisja Europejska w liście do członków polskiego rządu zaapelowała o wycofanie z TK wniosku premiera. Według Komisji wniosek ten "wydaje się podważać podstawowe zasady prawa UE, w szczególności zasadę, iż prawo Unii jest nadrzędne w stosunku do prawa krajowego, a orzeczenia TSUE są wiążące dla wszystkich sądów krajowych i innych organów państwowych państw członkowskich".
Strona polska na początku lipca odpowiedziała na ten list. - przekazywał wtedy PAP rzecznik KE.