Prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki zaprezentowali w sobotę założenia Polskiego Ładu, czyli programu społeczno-gospodarczego Prawa i Sprawiedliwości na okres pandemii COVID-19. Jego fundamenty to 7 proc. PKB na zdrowie; obniżka podatków dla 18 mln Polaków (w tym kwota wolna od podatku do 30 tys. zł), inwestycje, które wygenerują 500 tys. nowych miejsc pracy, mieszkania bez wkładu własnego i dom do 70 mkw. bez formalności, a także emerytura bez podatku do 2500 zł.

Reklama

Wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Finansów Publicznych Izabela Leszczyna sceptycznie podchodzi do tych zapowiedzi. Ten +nowy ład+ to taka umowa społeczna, w której połowa strony napisana jest drobnym druczkiem i nie wiemy, co tam jest. Wytłuszczone są rzeczy przyjemne, a wszystkie nieprzyjemne będziemy poznawać w trakcie i to nie będzie pewnie poznawanie przyjemne - oceniła posłanka Koalicji Obywatelskiej. Jej zdaniem sobotnia prezentacja była propagandowym show. Powiedzieli, komu i ile dadzą, zapomnieli tylko wyraźnie powiedzieć, ile i komu zabiorą. Trudno właściwie komentować to, bo też trudno robić jakiekolwiek wyliczenia - stwierdziła Leszczyna.

Leszczyna: Młodym będzie ciężko znaleźć pracę

Według niej to, co udało się między wierszami wyczytać m.in. ze słów premiera Morawieckiego, to zapowiedź likwidacji ryczałtowej składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Czyli ci, co dostali po uszach najbardziej przez pandemię, dostaną teraz jeszcze raz, bo będą mieli wyższą składkę zdrowotną. Nie wiem, czy dobrze rozumiem, czy nie, ale (padła) jakaś zapowiedź tego, że nie będziemy odliczać składki zdrowotnej od podatku. To by znaczyło w ogóle zdecydowanie wyższy podatek dla wszystkich, także dla pracowników, o prawie 8 procent - powiedziała Leszczyna.

Wątpliwości posłanki KO budzi także pomysł oskładkowania tzw. umów śmieciowych. Oskładkowanie ich w tym momencie jest najgorszym z możliwych timingów, ponieważ cała masa młodych ludzi pracowała na umowach-zlecenie - w gastronomii, w hotelarstwie, w turystyce. Oni zostali przez pandemię pozbawieni pracy. Polska ma piąte, najwyższe w Unii Europejskiej miejsce pod względem bezrobocia wśród osób do 25 roku życia i teraz bardzo trudno będzie im znaleźć pracę, jeśli te umowy zostaną oskładkowane, czyli będą de facto kosztem dla pracodawcy takim samym, jak umowy o pracę - wskazała wiceszefowa sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

Reklama

Jak zauważyła, osoby młode i przedsiębiorcy to już dwie grupy społeczne, które "zapłacą" za pomysły PiS. Zwróciła ponadto uwagę, że podniesienie kwoty wolnej od podatku uderzy w finanse samorządów. Nie wiemy zresztą czy kwota wolna 30 tysięcy będzie dla wszystkich, czy tylko dla tych, co zarabiają najmniej - zaznaczyła Leszczyna.

"Deficyt będzie się powiększał"

Posłanka przypomniała, że według prognoz Komisji Europejskiej, Polska osiągnie w tym roku deficyt sektora finansów publicznych na poziomie 100 mld złotych. Jeśli premier mówi, że 18 mld złotych zostanie w kieszeniach ludzi, to oznacza, że ten deficyt będzie się powiększał. Jeśli obciążymy przedsiębiorców, to trudno liczyć na to, że oni będą jakoś szczególnie inwestować i że możemy liczyć na większy wzrost - dodała.

Leszczyna nie wierzy także w zapowiedzi reorganizacji służby zdrowia (prezes PiS mówił m.in. o wprowadzeniu w każdym powiecie 24-godzinnych dyżurów udzielających pierwszej pomocy, trzyetapowej pomocy w nagłych wypadkach: teleporada, wizyta lekarska, szpital oraz stworzeniu "sieci onkologicznej" i "sieci kardiologicznej"). PiS już pokazał jak sobie radzi ze zdrowiem - to jest 100 tysięcy ludzi, którzy zmarli (w ciągu ostatniego roku zmarło o ok. 100 tys. osób więcej niż w poprzednich latach - PAP) i jesteśmy tu, niestety, liderem. We wszystkich rankingach światowych Polska pokazywana jest jako kraj, który sobie najsłabiej poradził z pandemią, więc nie wierzę, że PiS umie uzdrowić system ochrony zdrowia, bo po prostu tego nie robił przez pięć lat - powiedziała posłanka.

Odnosząc się z kolei do założeń nowego programu mieszkaniowego, Leszczyna zwróciła uwagę, że gwarancje wkładu własnego były elementem realizowanego przez rząd PO-PSL programu "Mieszkanie dla młodych". PiS ten nasz program zniszczył, zakopał, zrobił jakiego potworka pod tytułem +Mieszkanie Plus+, a teraz ogłosili nasz program i mówią: +eureka!+. No chociażby się przyznali, że wracamy do programu +Mieszkanie dla młodych+, bo był dobry - ironizowała posłanka KO.