Rośnie jesienna fala zachorowań. Czy ZUS się do niej specjalnie przygotowuje?

Reklama

Od początku epidemii pracujemy w trybie szczególnym i tego nie zmieniamy. Mamy sztab kryzysowy, który wspiera zarząd w nawigowaniu pracą ZUS, tak aby była ona sprawna i bezpieczna. Przygotowujemy kolejne formy kontaktu zdalnego z naszymi klientami, przede wszystkim e-wizyty. Jest to wideorozmowa z naszym pracownikiem z obszaru emerytur i rent, dochodów, zasiłków lub ulg i umorzeń, po uprzedniej rezerwacji terminu na Platformie Usług Elektronicznych (PUE). Aby klient mógł skorzystać z e-wizyty w ZUS, musi posiadać komputer z kamerą i mikrofonem oraz łącze internetowe o odpowiedniej przepustowości.

Czyli będą zdalne wizyty w urzędzie?

Tak. To ważna zmiana. Polacy teraz w większym stopniu korzystają z internetu. Dzięki programowi Polskiego Bonu Turystycznego wiele osób założyło profil na naszej PUE. Mamy ich już łącznie prawie 6 mln. Poza tym mamy bardzo profesjonalne Centrum Obsługi Telefonicznej, które wiosną obsłużyło miliony połączeń telefonicznych, e-maili i czatów. W tamtym szczególnym okresie liczba połączeń była tak wielka, że helpdeski wielu firm po prostu się pozamykały, prosząc o inne formy kontaktu. ZUS jednak kontynuował obsługę i choć czasem trzeba było trochę zaczekać, to mamy wiele pozytywnych informacji zwrotnych o sprawności i wysokiej jakości obsługi.

Co z zasiłkami dla rodziców w przypadku zamknięcia szkół? Będą dodatkowe?

Jest to materia zależna od wydania rozporządzenia. Nie słyszymy, aby takie zmiany były obecnie proponowane. Statystyka zwolnień lekarskich za wrzesień wygląda przeciętnie, tzn. wystawiono 2,1 mln takich dokumentów. To mniej więcej średnia miesięczna wartość z 2019 r., choć więcej niż liczba zwolnień wystawianych tego lata. Jeśli chodzi o e-ZLA z tytułu opieki nad innym członkiem rodziny, we wrześniu wystawiono 35 tys. takich dokumentów, czyli więcej o 11 proc. niż w kwietniu, ale mniej o 28 proc. niż w szczytowym marcu. Dotychczasowe październikowe dane pokazują jednak wzrost w stosunku do roku ubiegłego.

Jaka była skuteczność dodatkowego zasiłku opiekuńczego związanego z COVID-19? Ile osób z niego skorzystało?

Do ZUS wpłynęło 1,4 mln wniosków o dodatkowe zasiłki opiekuńcze. Wypłaciliśmy 1,3 mln tych świadczeń na kwotę ok. 930 mln zł. Jednak zasiłki z funduszu chorobowego wypłacają również duzi pracodawcy. Patrząc całościowo – od marca do września wypłacono ok. 2,5 mld zł z tytułu dodatkowego zasiłku opiekuńczego. Wydatki na wszystkie zasiłki opiekuńcze, w tym zwykłe i dodatkowe, przekroczyły już w bieżącym roku 3,4 mld zł. ZUS wypłacił ok. 30 proc., a pozostałe 70 proc. wypłacili pracodawcy. Dla porównania w całym ubiegłym roku był to wydatek rzędu ok. 1 mld zł. Zaznaczam, że wypłacili, ale nie sfinansowali, bowiem zasiłki te są finansowane z funduszy publicznych.

Wchodzą nowe formy pomocy adresowane do branż narażonych na COVID-19?

Tak, 15 października weszła w życie piąta tarcza antykryzysowa, skierowana do branży turystycznej, wystawienniczej, artystycznej i rozrywkowej. Spływają pierwsze setki wniosków. Tarcza przewiduje dwa rodzaje świadczeń postojowych, z których może skorzystać ok. 25 tys. osób. Po pierwsze rozszerzenie świadczenia postojowego dla przewodników i agentów turystycznych. Po drugie dodatkowe świadczenie postojowe dla osób w branżach transportu turystycznego, przedstawień artystycznych, prowadzenia parków rozrywki, dyskotek i innych, które skorzystały już ze świadczenia postojowego, a obecnie odnotowały spadek przychodów o 75 proc. w relacji do przychodów w analogicznym miesiącu poprzedniego roku. Badamy przychody za miesiąc poprzedzający miesiąc złożenia wniosku. Ponadto ustawodawca przyznał zwolnienie ze składek do ZUS za lipiec, sierpień i wrzesień br. dla firm z sektora turystycznego, hotelarskiego, organizacji i obsługi targów, konferencji, wystaw, które istniały przed 1 lipca br. oraz odnotowały spadek przychodów o 75 proc. w relacji do przychodów w analogicznym miesiącu poprzedniego roku. Badane są przychody za pierwszy miesiąc objęty wnioskiem o zwolnienie ze składek. Z tej formy pomocy może skorzystać nawet 30 tys. osób. Szczegółowe zasady uzyskania wsparcia prezentujemy na naszej stronie internetowej oraz na infolinii.

To będzie duża forma pomocy?

Maksymalne skutki finansowe zwolnienia ze składek mogą sięgnąć 400 mln zł. Z kolei oba rodzaje świadczenia postojowego mogą skutkować wydatkami rzędu najwyżej 150 mln zł.

A ile łącznie ZUS wydał na walkę z epidemią?

Licząc wydatki na świadczenia postojowe, dodatki solidarnościowe, dodatkowe zasiłki opiekuńcze, koszt umorzenia należności z tytułu zwolnienia ze składek, a także kwotę odroczonych lub rozłożonych na raty należności składkowych, wsparcie ZUS w ramach tarczy antykryzysowej sięga ok. 30 mld zł. Z kolei wsparcie w ramach całej tarczy antykryzysowej polskiego państwa to prawie 144 mld zł.

Jak może wyglądać sytuacja finansowa FUS i wpływy ze składek na koniec roku? Z powodu samego tylko zwolnienia ze składek fundusz ten jest do tyłu o ponad 8 mld zł. Jest szansa, aby nadrobić zaległości?

Reklama

Faktyczne wpływy składek na ubezpieczenia społeczne do sierpnia są niższe o ok. 4 proc. w ujęciu rok do roku. Jest tak, mimo że od stycznia do marca oraz od lipca do września wpłaty na FUS były wyraźnie wyższe niż w zeszłym roku. Ubytek względem ubiegłego roku byłby zatem najprawdopodobniej do odrobienia na koniec roku, tylko że obecnie mamy przed sobą rozwijającą się drugą falę zakażeń. Trudno w takich warunkach wyrokować z uwagi na to, że późniejszą jesienią może mieć miejsce coś na wzór oddolnego półlockdownu.

ZUS w czasie pandemii rozbudował swoją działalność w zakresie świadczeń publicznych. Jakie płyną z tego wnioski? Jakie będą filary reformy ZUS?

Automatyzacja, robotyzacja przyznawania świadczeń, usprawnianie i uszczelnianie systemu finansowego. Chcemy stabilnego i niezawodnego e-urzędu. Pełny dostęp do swoich danych, rozliczeń i innych spraw ze smartfona. Płatności mobilne. Mamy duży program depapieryzacji nie tylko kontaktu z klientami, ale także wewnętrznego obiegu spraw i dokumentów. Już dawno dojrzewaliśmy do automatycznego rozliczania płatników składek. Nastąpi uproszczenie naliczania prowadzące do zmniejszenia kosztów po stronie pracodawcy. Wszystkie te projekty chcemy wdrożyć w ciągu najbliższych trzech lat.

ZUS będzie wyliczał składkę?

Tak. ZUS zdejmie z przedsiębiorców i pracodawców obowiązki związane z opłacaniem i rozliczaniem składek. Zmniejszymy sprawozdawczość i odpowiedzialność firm. Dzięki zmianom poprawi się też jakość danych, jakie gromadzimy na kontach płatników i ubezpieczonych. Skróci się też czas obsługi spraw płatników w ZUS. To ważne, bo z powodu nie zawsze dobrej jakości danych, w obliczu COVID-19, przedłużała nam się weryfikacja uprawnień. Chcemy, by wyglądało to tak, jak w przypadku zeznań podatkowych, które wystarczy jedynie sprawdzić, czy wszystko jest prawidłowo wyliczone przez urząd, oraz zatwierdzić, a następnie zapłacić za pomocą płatności elektronicznych. To jeden z naszych sztandarowych projektów.

Czy przez lockdown ludzie zaczęli decydować się na wcześniejsze pójście na emeryturę? Osoby w podeszłym wieku to grupa ryzyka.

Nie, nie zauważyliśmy takiego trendu. W pierwszym półroczu 2020 r. przyznaliśmy 118 tys. uprawnień. To o 10 proc. mniej niż w tym samym okresie 2019 r. Wzrosła natomiast liczba osób, które przeszły na emeryturę w czerwcu. Było ich ok. 15 tys. wobec 10 tys. w ubiegłym roku. Stało się tak dzięki temu, że w tym roku wreszcie obowiązywała zasada, iż w razie gdy będzie to korzystniejsze dla osoby uprawnionej, wysokość emerytury należy obliczyć tak, jak gdyby była ona ustalana w maju br. Chodzi o przepis tarczy antykryzysowej 3.0, dzięki któremu emeryci czerwcowi nie stracili od kilkudziesięciu do kilkuset złotych miesięcznie w wyniku skomplikowanych i problematycznych zasad waloryzacji rocznej i kwartalnej składek, które sprawiają, iż znacznie bardziej opłaca się przejść na emeryturę w maju albo lipcu. Liczymy, że ta regulacja zostanie wprowadzona do porządku prawnego na stałe.

Może brak przyspieszenia wynika z tego, że część osób odłożyło decyzje o przejściu na emeryturę z powodu zamrożenia gospodarki, a wnioski będą spływać w drugim półroczu?

Nie, w okresie wakacyjnym też nie było przyspieszenia – sytuacja jest podobna do ubiegłego roku. Może COVID-19 miał jakiś wpływ na nowych emerytów, ale na pewno nie przekłada się to na duże zmiany. W pierwszym półroczu prawie 98 proc. osób, które przeszły na emeryturę, to świadczenia przyznane według nowych zasad. Ponadto można wskazać, że cały czas wiele osób pobiera emerytury minimalne, obecnie w wysokości 1200 zł. Jest ich 230 tys. osób. Przybywa też osób pobierających emerytury w wysokości niższej od minimalnej. Tych osób jest ponad 270 tys. Są to osoby, które nie wypracowały stażu ubezpieczenia co najmniej 20–25 lat w zależności od płci.

Właśnie mijają trzy lata od obniżenia wieku emerytalnego. Przyczyny częstych przypadków przyznawania niskich emerytur mogą być dwojakie – na emeryturę zaczynają przechodzić roczniki, które nie mają już buforu ze starego systemu. Ale jednocześnie to też roczniki z obniżonym wiekiem emerytalnym, więc mają dwa lata niższy staż. Jak to rzutuje na liczbę emerytur minimalnych i niższych?

W przypadku emerytur minimalnych staż pracy musiał zostać osiągnięty. Problem jest inny – zasada, zgodnie z którą prawo do emerytury daje nawet odprowadzenie jednej składki. Te osoby często mają dużo niższy staż niż 20 czy 25 lat, a ich świadczenie wynosi np. 500–700 zł. Ta struktura uprawnia do stwierdzenia, że dłuższy staż emerytalny przyczyniłby się do wyższej emerytury. Dyskusja o stażu minimalnym czy określonej kwocie składek, które otwierają prawo do emerytury, odbywała się już w większości państw europejskich i jest tam załatwioną sprawą. U nas ciągle jej nie ma.

A jakie rozwiązanie byłoby optymalne?

Myślę, że minimum 10 lub 15 lat pracy.

A gdyby nie miał takiego stażu?

Wtedy pojawia się kwestia zwrotu kapitału ze składek emerytalnych, jednorazowo lub ratalnie, zapewnienie opieki zdrowotnej i innych uprawnień związanych ze statusem emeryta. Da się to szczegółowo opracować.

O ile świadczenia byłyby wyższe, gdyby utrzymano wyższy wiek emerytalny? Ile ZUS zarobił na obniżce tego progu?

Nie zarobiliśmy niczego, bo ZUS nie zarabia! Powrót do niższego wieku emerytalnego przełożył się na wzrost wydatków na emerytury w najbliższej przyszłości. Liczba nowo przyznanych emerytur wyniosła 229 tys. w 2016 r., 417 tys. w 2017 r. oraz 355 tys. w 2018 r. Ale te świadczenia obliczono w niższej wysokości, niż gdyby uprawnieni wystąpili o emeryturę później. To oznacza, że w pełnym horyzoncie czasu wzrost wydatków na emerytury zostanie zrównoważony. Pozostają jednak wyzwania związane z wydłużaniem trwania życia Polaków. Przy przeciętnym stażu, który wynosi ok. 34 lata pracy, przechodząca na emeryturę 60-letnia kobieta ma dziś przed sobą ok. 20 lat życia. W kolejnych dekadach będzie to nawet 25–27 lat. W efekcie okres pobierania emerytury może się zrównać z okresem pracy i opłacania składek. To poważne zobowiązanie dla państwa. Wzrastają wydatki na świadczenia emerytalne, mamy też wysoką waloryzację. Ostatnio mieliśmy okazję rozmawiać z ekspertami w dziedzinie świadczeń emerytalnych z całego świata. Jasnym było dla wszystkich, że wiek warunkuje prawo do świadczenia, ale nie obowiązek. W Polsce staramy się edukować, że nie trzeba przechodzić na emeryturę od razu po nabyciu uprawnień. Każdy rok pracy i gromadzenia kapitału daje wyższą emeryturę. Prowadzimy symulacje, z których wynika wzrost emerytury po jednym roku od nawet 8 proc. do 16 proc., dzięki dodatkowym składkom, waloryzacji oraz zmniejszeniu przewidywanego dalszego trwania życia po roku.

Trzeba przyznać, że obecny system jest dla państwa dość bezpieczny, a dla obywatela wymagający. Bo nie ma już części gwarantowanej, to jest 24 proc. kwoty bazowej, która jest tak istotna w starym systemie emerytalnym. Od 2040 r. kapitał początkowy będzie miał już dużo niższe znaczenie dla wysokości emerytur niż obecnie. Będzie odpowiadał za mniej niż 10 proc. świadczenia. Trzeba dobrze wykorzystać te 20 lat. I edukować społeczeństwo, że wysokość emerytury zależy od tego, kiedy włożyliśmy pieniądze do systemu, ile ich było i kiedy chcemy z nich korzystać. To ważne też z punktu widzenia całej demografii – nasz wskaźnik dzietności to obecnie ok. 1,4, ale dojście do prostej zastępowalności na poziomie 2,1 wydaje się bardzo odległe. Ponadto odsetek osób nieaktywnych ekonomicznie też będzie wzrastał. Trzeba to mieć na uwadze. Dziś przeciętna wysokość emerytury to 2,4 tys. zł – przy czym dla mężczyzn 3 tys., a dla kobiet 2 tys. zł.

Czy to nie wynika z różnicy wieku emerytalnego między kobietami a mężczyznami? Mają pięć lat mniej na pracę.

Jeśli przejdą na emeryturę w wieku 60 lat, to tak. Ale jak już wspominałam, osiągnięcie wieku emerytalnego nie zmusza do przejścia na emeryturę. Drugim powodem jest niższy wskaźnik aktywności ekonomicznej kobiet oraz niższe zarobki kobiet w kontekście całej gospodarki, zwłaszcza w przeszłości.

Wiele osób chce dziś przejść na emeryturę później?

W latach 2015–2017 na emeryturę przechodziło natychmiast po osiągnięciu wieku emerytalnego ponad 80 proc. osób. Jednak w 2018 i 2019 r. zaobserwowaliśmy wyraźną poprawę w tym zakresie. Na przykład w 2019 r. natychmiast na emeryturę przeszło ok. 60 proc. uprawnionych, natomiast 25 proc. osób odłożyło tę decyzję od 1 do 11 miesięcy. 15 proc. uprawnionych poczekało na złożenie wniosku do ZUS rok lub dłużej. Czasem przy odpowiednim kapitale, przy pięciu latach dodatkowej pracy można liczyć na emeryturę wyższą o 100 proc.

Warto też pokazać przykłady wysokich emerytur i podkreślić, z czego się one biorą. Najwyższa emerytura wśród mężczyzn to ponad 34 tys. zł dla mężczyzny w wieku 86 lat. Pracował on 62 lata, ostatnio w produkcji ołowiu, uzbierał łącznie z waloryzacją 2,4 mln zł kapitału składkowego. Inny 83-latek ma prawie 63 lata okresów składkowych. Ale zdarzają się też takie panie. Jedna ma 82 lata i prawie 24 tys. zł miesięcznie z tytułu emerytury. Pracowała w sektorze finansów, uzbierała 1,8 mln zł składek z waloryzacją.