Celowe, ale lżejsze blokady gospodarki wynikające z drugiej fali zakażeń Covid-19 będą czynnikiem hamującym tempo poprawy sytuacji gospodarczej - prognozują ekonomiści. Przewidują oni na 2020 rok spadek globalnego PKB o -4,7 proc., po którym powinien nastąpić wzrost na poziomie +4,8 proc. w 2021. Wskazali oni, że od kwietnia 2020 roku gospodarka światowa funkcjonuje, wykorzystując 70–80 proc. swoich możliwości.

Reklama

Analizując sytuację Europy Wschodzącej, eksperci prognozują w 2020 rok spadek rocznego rzeczywistego PKB o 5,3 proc., po czym - jak piszą - powinna nastąpić umiarkowana poprawa sytuacji do osiągnięcia w 2021 roku wzrostu na poziomie 4 proc. Ogólnie rzecz ujmując, krzywe zachorowań na Covid-19 uległy już w większości krajów regionu wypłaszczeniu i następuje stopniowe znoszenie obostrzeń. Jednocześnie działania związane z dostosowaniem polityki pieniężnej oraz ułatwienia fiskalne wsparły gospodarki, choć w różnym stopniu, ponieważ w poszczególnych krajach występowały różne możliwości ich realizacji - czytamy.

Prognozujemy - piszą analitycy - że takie zróżnicowane wsparcie w ramach realizowanych polityk będzie kontynuowane przez kolejne dwa lata, przy czym Czechy i Polska będą stymulować wzrost gospodarczy w największym stopniu.

Zaznaczono, że oba te kraje zapowiedziały realizację zakrojonych na szeroką skalę programów wsparcia fiskalnego oraz obniżyły stopy procentowe niemal do zera. Polski bank centralny przeprowadził również na rynku wtórnym skup znacznej ilości obligacji rządowych (odpowiadającej dotąd nieco ponad 4 proc. PKB) w celu zapewnienia niezakłóconego funkcjonowania rynków obligacji.

Tymczasem - jak piszą eksperci - Słowacja, Słowenia i kraje bałtyckie skorzystają na członkostwie w strefie euro, natomiast Rosja obniżyła stopę procentową do rekordowo niskiego poziomu 4,5 proc., ale nie wykazuje woli znaczącego wykorzystania bogatych zasobów aktywów państwowych w celu stymulowania gospodarki, zachowując je na czarną godzinę.

Analitycy zauważają, że mniejsze możliwości manewru w zakresie polityk wsparcia występują w Turcji, na Ukrainie, w Rumunii oraz na Węgrzech.

Jak wynika z analizy, Polska powinna osiągnąć poziom PKB sprzed kryzysu pod koniec 2021 roku, Czechy i Turcja w połowie 2022, natomiast Rosja dopiero w 2024 roku, głównie z powodu niższego ogólnego tempa wzrostu.

Z wyliczeń analityków wynika, że wartość pieniężnych i fiskalnych środków stymulujących w odpowiedzi na kryzys związany z pandemią Covid-19 przekroczyła już na świecie 18 bilionów dolarów, co jest kwotą o 1,3 razy wyższą od PKB Chin. Opracowane przez Allianz i Euler Hermes wskaźniki stymulacji pieniężnej wykazują rekordowo wysoki poziom w USA, strefie euro oraz Wielkiej Brytanii. Z kolei Chiny są wciąż daleko od rekordowo wysokiego poziomu osiągniętego po kryzysie finansowym w 2009 roku - napisano.

Analitycy wskazują, że Niemcy, Holandia, Szwajcaria oraz Austria prawdopodobnie powrócą do poprzedniej sytuacji szybciej, podczas gdy Japonia, USA, Hiszpania, Wielka Brytania i Włochy będą potrzebowały jeszcze większego wsparcia fiskalnego, rekompensującego słabość automatycznych środków stabilizujących. "Przewidujemy, że poziom PKB sprzed kryzysu zostanie osiągnięty w Europie dopiero na przełomie 2022-2023, podczas gdy w Chinach i USA nastąpi to rok wcześniej – zależnie od tego, jak kraje poradzą sobie z drugą falą epidemii" - zaznaczono.