Jak zaznaczył redaktor naczelny branżowego portalu Biznesalert, Gazprom musiał się zastosować do wyroku Trybunału Arbitrażowego, ponieważ jest to legalny wyrok sądu, któremu w warunkach państwa prawa należy się podporządkować. .
Jak ocenił, "Gazprom ulega Polsce tylko dlatego, że musi".
- powiedział Jakóbik.
W jego ocenie, "mamy szczęście", bo zainwestowaliśmy w terminal LNG, niedługo ruszy też gazociąg Balic Pipe, poszerzamy krąg dostawców gazu.- wskazał.
Ekspert zauważył, że Gazpromowi "pali się grunt pod nogami", traci rynek europejski, na którym pojawia się nowa konkurencja. - ocenił.
Jakóbik podkreślił, że Polacy poszli do sądu z Gazpromem na mocy decyzji politycznej, ponieważ relacje umowy gazowej z Rosjanami są nie tylko obwarowane umowami handlowymi miedzy PGNiG a Gazpromem, ale także umową międzyrządową.
- wyjaśnił.
30 marca 2020 r. PGNiG wygrało w arbitrażu spór z Gazpromem o ceny gazu w kontrakcie jamalskim. Na mocy wyroku trybunału w Sztokholmie nowa cena ma być naliczana od 1 listopada 2014 r. Polski koncern oszacował, że powinien odzyskać od Gazpromu ponad 6 mld zł nadpłaty, i zapowiedział podjęcie kroków w tym kierunku.
Trybunał zmienił formułę naliczania ceny w kontrakcie jamalskim w ten sposób, że jest ona w znaczący sposób powiązana z cenami na rynku europejskim, znacznie bardziej rynkowa i zbliżona do ceny, po jakiej PGNiG sprzedaje gaz odbiorcom.
Miesiąc później PGNiG otrzymało od Gazpromu deklaracje stosowania się do nowych warunków cenowych kontraktu jamalskiego.
Na początku czerwca 2020 r. Gazprom złożył skargę na wyrok arbitrażu do Sądu Apelacyjnego w Sztokholmie, domagając się w niej uchylenia wyroku końcowego z 30 marca. PGNiG podkreślało wtedy, że skarga nie wpływa na realizację wyroku arbitrażu, a poza tym Sąd Apelacyjny w Sztokholmie bada zaskarżone postępowanie arbitrażowe jedynie pod względem proceduralnym i nie ma możliwości zmiany wyroku arbitrażu w zakresie merytorycznym.