Dziennik Gazeta Prawana logo

Każda rodzina dostanie po kilka tysięcy złotych

27 grudnia 2007, 03:05
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Przyszły rok będzie dla przeciętnego Kowalskiego wyjątkowo łaskawy i hojny. Z ustawy budżetowej wynika, że w portfelu statystycznej rodziny zostanie kilka tysięcy złotych więcej. A wszystko dzięki licznym ulgom, obniżkom składek, waloryzacjom rent i emerytur oraz gwarancjom płacy minimalnej. DZIENNIK przygotował raport na ten temat.

Oto najważniejsze zmiany, dzięki którym nasze portfele staną się dużo grubsze:


Rodzice wreszcie będą mogli wykorzystać ulgę podatkową na dzieci. Chodzi o naprawdę spore sumy, bo odliczenie na każde dziecko wyniesie 1145,08 zł (dla dwójki dzieci będzie to aż 2290,16 zł, a dla trójki 3435,24 zł). By spożytkować nowy przepis, wystarczy, wypisując zeznanie podatkowe za 2007 r., zaznaczyć specjalną rubrykę w formularzu PIT-37 i złożyć dokumenty w urzędzie skarbowym, a ten zwróci nam ulgę z naszego zapłaconego podatku. Warunek jest jeden - odpowiednio wysoki podatek. W przybliżeniu nasze zarobki miesięczne muszą wynosić przynajmniej 2400 zł brutto w przypadku dwójki dzieci oraz 3600 zł w przypadku trójki.


Od 1 marca 2008 r. renty oraz emerytury będą corocznie waloryzowane. Łącznie skorzysta na tym prawie 10 mln Polaków. Jak duże będą podwyżki? Przeciętna miesięczna emerytura wypłacana przez ZUS w tym roku to 1337,75 zł. Po podwyżce wysokość tego świadczenia wzrośnie o 5,6 proc. W marcu emeryt może więc spodziewać się dodatkowych 75 zł brutto (czyli ok. 60 zł netto). W przypadku renty procentowa podwyżka będzie taka sama. Średnio polski rencista z tytułu niezdolności do pracy dostaje 955,86 zł. Po podwyżce w jego portfelu znajdzie się prawie 45 zł więcej.


Od stycznia 11,8 mln pracowników otrzyma wyższe płace netto: część składki opłacana przez pracownika zmniejszy się o 2 proc. (zmaleje z 3,5 proc. do 1,5 proc. tzw. podstawy wymiaru). W rezultacie osoba, która do końca grudnia zarabiała np. 3 tys. zł brutto, dostawała na rękę 2085,12 zł. Od stycznia jej pensja netto będzie wyższa o prawie 50 zł i wyniesie 2134,72 zł. Zyskają także pracodawcy, spadnie bowiem opłacana przez nich część składki. Każde 1000 zł brutto pensji zatrudnionej u nich osoby będzie będzie od Nowego Roku kosztowało 20 zł mniej.


Dotychczas prawie pół miliona Polaków otrzymywało minimalne wynagrodzenie - 936 zł brutto (690 zł na rękę). Od stycznia najniższa płaca wzrośnie do 40 proc. prognozowanego wynagrodzenia przeciętnego w 2008 r. Będzie to 1126 złotych miesięcznie. Roczny budżet najtańszego pracownika wzrośnie więc o 2280 złotych. Co to oznacza dla pracodawcy? Ten zapłaci dodatkowo ok. 210 zł pozapłacowych kosztów pracy, potrzebuje więc w ciągu roku dodatkowych ponad 2500 zł na każdego pracownika.


Od czterech lat mamy możliwość odpisywania 1 proc. naszego podatku na organizacje pożytku publicznego. Jednak z tej możliwości wsparcia potrzebujących korzysta jedynie 7 proc. Polaków. Dlaczego? Do tej pory resztę odstraszały żmudne procedury. Najpierw trzeba było, wypełniając kwestionariusz PIT, obliczyć, ile wynosi nasz podatek, wpłacić pieniądze, a dopiero potem mogliśmy liczyć na zwrot tej kwoty z urzędu skarbowego. Od Nowego Roku będzie inaczej. Wystarczy w specjalnej rubryce wpisać, na jaki cel chcemy przeznaczyć nasz jeden procent, podać numer KRS wybranej organizacji i to skarbówka sama wyśle nasze pieniądze. Co lepsze, w dziale uwagi będziemy mogli nawet sprecyzować, co chcemy wesprzeć, np. leczenie konkretnego dziecka.


W przyszłym roku wzrosną nie tylko pensje, prawdopodobnie wydłużą się również urlopy macierzyńskie. Minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak zamierza kontynuować plany poprzedniego rządu i przedstawić w najbliższych miesiącach projekt ustawy o corocznym wydłużenia urlopu macierzyńskiego o 2 tygodnie (docelowo ma trwać 26 tygodni). Obecnie młodym mamom przysługuje 18 tygodni wolnego po pierwszym porodzie i 20 tygodni po każdym następnym.

p


Rozmowa z Pawłem Majtkowski, analitykiem z firmy doradztwa finansowego Expander


*: Obniżka składki rentowej i to zarówno po stronie pracodawcy, jak i pracownika, która dotyczy najszerszego grona Polaków, a szczególnie znaczenie będzie miała dla tych prowadzących mały własny biznes. To zmiana najbardziej proprzedsiębiorcza i prorozwojowa. Zmniejszają się koszty pracy i bardziej opłaca się zatrudniać nowe osoby.


Podniesienie płacy minimalnej. Wprawdzie zyska na tym pół miliona Polaków, ale uważam, że wzrost wynagrodzeń jest obecnie tak wielki, że prędzej czy później i tak stałoby się to faktem. W przypadku prawnego wymuszenia może zaowocować natomiast zwolnieniami. Dodatkowo nie ma żadnego związku pomiędzy wzrostem płacy minimalnej, a wzrostem płac w ogóle. Niedługo może się okazać, że przesunie się po prostu granica, a płacę minimalną dostaje w Polsce 800 tys. osób.


Rzeczywiście rodzina z trójką dzieci może odpisać od podatku prawie 3,5 tys. złotych. To oznacza, że kilka milionów ludzi w ogóle nie będzie płaciło podatków. Jestem jednak pełen obaw, czy takie zmiany rzeczywiście zachęcą Polaków do powiększania rodziny.

Obawiam się, że po prostu przejedzą. Ale gdzieś tam łudzę się, że może nareszcie nauczymy się oszczędzać i inwestować.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj