Na konferencji zorganizowanej w ramach Europejskiego Komitetu Regionów w Brukseli stanowisko miast przedstawili prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, burmistrz Budapesztu Gergely Karascony i burmistrz Pragi Zdenek Hrzib. Na konferencji zabrakło czwartego z inicjatorów, burmistrza Bratysławy Matusza Valli. Pod listem do szefowej Komisji Europejskiej podpisali się przedstawiciele 11 innych europejskich miast: Berlina, Wiednia, Hagi, Aten, Rygi, Wilna, Tallinnu, Frankfurtu, Koszyc, Mediolanu i Strasburga. W liście wyrazili poparcie dla zaproponowanego przez KE Europejskiego Zielonego Ładu i zadeklarowali pełne wsparcie w dążeniach, by Europa do 2050 roku stała się pierwszym blokiem państw neutralnym klimatycznie.

Reklama

Prezydenci zwrócili uwagę na rolę, jaką w realizacji Zielonego Ładu odgrywają - ich zdaniem - miasta. "W walce ze zmianami klimatycznymi wygramy lub przegramy w miastach" - zaznaczyli. Sygnatariusze zaapelowali do unijnych instytucji o bezpośredni dostęp dla miast do funduszy unijnych, akcentując, że lokalne władze na realizację zadań Zielonego Ładu potrzebują odpowiednich narzędzi i znaczącego wsparcia. Prezydent Warszawy tłumaczył dziennikarzom, że miasta chcą mieć możliwość korzystania z pakietu finansującego zieloną transformację, w sprawie której „rząd polski postanowił się postawić poza marginesem”.

Prezydenci i burmistrzowie stolic państw V4 w grudniu 2019 roku podpisali Pakt Wolnych Miast. Zobowiązali się w nim – jak wyjaśnili – do obrony wartości demokratycznych i zabiegania o unijne dotacje bezpośrednio dla samorządów. Trzaskowski podkreślił w środę, że zainteresowanie Paktem wyrażają prezydenci innych miast, w tym prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

Na środowej konferencji inicjatorzy Paktu przedstawili swoje główne cele. Trzaskowski wyjaśniał, że poza zabieganiem o bezpośredni dostęp samorządów do funduszy, chcą także, by były klarowne i jasne kryteria co do kierowania unijnych pieniędzy z tzw. kopert narodowych na programy miejskie. Wyraził przy tym obawę, że kryteria, jakie wprowadziłby rząd PiS, byłyby „czysto polityczne” i polegające na "wycofywaniu pieniędzy z dużych miast”.

Przywódcy krajów Unii Europejskiej porozumieli się w grudniu ub.r. na szczycie w Brukseli w sprawie osiągnięcia przez UE neutralności klimatycznej do 2050 r. Polska, jak podkreślono we wnioskach, nie mogła "zobowiązać się do realizacji tego celu" na tym etapie. Szefowie państw i rządów mają wrócić do tej sprawy w czerwcu 2020 roku. Premier Mateusz Morawiecki akcentował wówczas, że tempo dochodzenia do neutralności klimatycznej musi być zróżnicowane w zależności od tego, na jakim etapie rozwoju gospodarczego są poszczególne państwa. Trzeba wziąć pod uwagę odmienny punkt startu Polski i niektórych czy większości innych krajów, jeśli chodzi o redukcje emisji CO2 - mówił wtedy w Brukseli polski premier.

Morawiecki podkreślał zmniejszenie przez Polskę emisji w ostatnich latach. Polska dokonała ogromnych wysiłków przez ostatnie lata, żeby redukować emisję CO2 i żeby pracować nad programami takimi jak +Czyste powietrze+ i będziemy oczywiście kontynuować te wysiłki - oznajmił Morawiecki.