Dziennik Gazeta Prawana logo

"Bać się trzeba umieć". Jak perspektywa śmierci wpływa na ekonomię?

9 listopada 2019, 08:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
pogrzeb
pogrzeb/Shutterstock
Niektórzy umierają trochę później tylko po to, by nie płacić podatków. Śmierć to problem ekonomiczny. 

Któż nie lubi spacerów po lesie, gdy za oknem złota jesień? Rym w tym pytaniu jest niezamierzony i jedynie świadczy o tym, że lasy nie bez przyczyny są natchnieniem poetów. Wkrótce przybędzie kolejny powód, by sławić polskie lipy, świerki i sosny. Staną się – niektóre z nich – strażnikami pamięci o naszych zmarłych.

Wieczny odpoczynek w lasach cmentarnych (po skremowaniu prochy umieszczane są w ulegających biodegradacji urnach i zakopywane blisko drzew) staje się coraz popularniejszy za naszą zachodnią granicą i kwestią czasu jest to, kiedy moda ta zawita do nas. Dlaczego? Na tradycyjnych cmentarzach zaczyna brakować miejsc, droższe stają się pochówki i utrzymanie grobów.

Zmiany w naszych zwyczajach pogrzebowych przyśpieszy rosnąca liczba zgonów. W 2018 r. zmarło ponad 400 tys. Polaków, najwięcej od zakończenia II wojny, i według szacunków demograficznych aż do 2050 r. ten wskaźnik będzie rósł. Prognozy demograficzne są w tej akurat mierze, niestety, pewne niemal tak, jak sama śmierć. Skoro więc coraz częściej będziemy z nią obcować, warto się jej przyjrzeć z innej perspektywy. Chociaż bowiem mnisie nawoływanie, by pamiętać o śmierci (Memento mori) zwykliśmy natychmiast kojarzyć z biblijną diagnozą, że nasze życie to marność nad marnościami (Vanitas vanitatum et omnia vanitas) i wpadać po tym w czarną rozpacz, to pamięć o śmierci wcale nie musi oznaczać biadolenia.

Przybliżony moment zgonu

Pamięć o śmierci może mieć sens praktyczny, czyniąc nasze życie bardziej znośnym w jego materialnym wymiarze. Nasze lub naszych dzieci. Wybierając odpowiednią formę pochówku albo przynajmniej "zaklepując" miejsce na cmentarzu, możemy zapobiec wydrenowaniu portfela przez właścicieli domów pogrzebowych. Spisując wcześniej testament, możemy zapobiec kłótniom o spadek. Jeśli prowadzimy firmę, możemy określić zasady sukcesji, co pozwoli sprawnie wytypować kolejnego szefa.

Jednak za jednostkową pamięcią o śmierci – żeby nasze planowanie miało sens ekonomiczny – musi iść pamięć kolektywna, przekładająca się na instytucje. Także tutaj dziedzina funeralna jest świetnym przykładem. Kremacja i pochówki w lasach cmentarnych wymagają odpowiednich uregulowań. Obowiązujące w Polsce prawo utrudnia budowanie kolumbariów (grobowców dla urn), wyklucza powstawanie lasów cmentarnych oraz cmentarzy prywatnych. Prawo krępuje zatem naturalne trendy na rynku. Ale to nie dziwi – nie było nowelizowane od 1959 r.

Gdyby politycy poważnie zajmowali się śmiercią, już dawno by prawo zmienili – i nie tylko je. Reformowaliby w inny sposób system emerytalny, służbę zdrowia, edukację i wszystkie te dziedziny, na których funkcjonowanie wpływają zjawiska demograficzne. Żyjemy w końcu w czasach, w których jakość i dostępność dóbr publicznych coraz bardziej zależy od średniej oczekiwanej długości życia, czyli obok wskaźnika dzietności, najważniejszej zmiennej demograficznej.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj