Dziennik "RBK" przytacza opinię przedstawiciela firmy prawnej Art de Lex, Artura Zubarjana, który zwraca uwagę, że od decyzji Sądu UE możliwa jest apelacja w ciągu dwóch miesięcy. Jeśli jednak decyzja Sądu wejdzie w życie, to - zdaniem eksperta - "najbardziej negatywnym scenariuszem będzie ten, w którym Rosja ugrzęźnie w uzgadnianiu przedłużenia tranzytu gazu przez Ukrainę i nie zdoła zastąpić tych ilości (gazu) trasami alternatywnymi".

Ekspert ten jest zdania, że decyzja w sprawie OPAL-u może stworzyć precedens przy wykorzystywaniu nowego gazociągu Nord Stream 2, który Gazprom planował uruchomić przed końcem bieżącego roku.

"OPAL znalazł się w niełasce" - głosi tytuł w dzienniku gospodarczym "RBK". Zakaz wykorzystania pełnej przepustowości OPAL-u nie pozwoli Gazpromowi "zrezygnować z tranzytu przez Ukrainę"; decyzja "może osłabić stanowisko Moskwy na negocjacjach z udziałem Komisji Europejskiej" - podkreśla dziennik. Przypomina, że najbliższe spotkanie z udziałem ministrów energetyki Rosji i Ukrainy oraz przedstawicieli Gazpromu, Naftohazu i KE odbędzie się 19 września w Brukseli. Według "RBK" unijny komisarz Marosz Szefczovicz "opowiada się za nowym dziesięcioletnim kontraktem gazowym na dostawy przez Ukrainę".

"Polska wypycha Gazprom z Nord Stream do rury ukraińskiej" - wybija w tytule inny dziennik gospodarczy, "Wiedomosti". - Jeśli decyzja Sądu zostanie zrealizowana, to Gazprom nie będzie mógł zrezygnować z tranzytu przez Ukrainę nawet w razie uruchomienia Nord Stream 2 i Tureckiego Potoku (budowanego gazociągu z Rosji do Turcji po dnie Morza Czarnego - PAP) - powiedział "Wiedomostiom" dyrektor działu korporacji w agencji Fitch, Dmitrij Marinczenko. - Co więcej, w perspektywie ta logika może być wykorzystana również dla budowanego teraz gazociągu EUGAL, który ma przyjmować gaz z Nord Stream 2 - dodaje ten ekspert.

"Wiedomosti" inaczej niż "RBK" oceniają perspektywy apelacji od decyzji Sądu UE. Jak mówi dziennikowi partner firmy prawnej BMS Aleksiej Gawriszew, możliwości te są ograniczone. Rozmówca "Wiedomosti" uważa, że decyzja Sądu w sprawie OPAL-u "ma charakter polityczny", związany z negocjacjami gazowymi w Brukseli, i kwestia apelacji również zależy od wyniku tych rozmów.

"Gazprom już wtłoczył bezprecedensowe ilości gazu do podziemnych magazynów w Europie, traderzy zakontraktowali gaz skroplony na rynku, ale regulatorzy pokazują rosyjskiemu koncernowi, że trzeba będzie się dogadywać z Ukrainą" - piszą "Wiedomosti", powołując się na innego analityka rynku gazowego, Siergieja Kapitonowa.

"Niezawisimaja Gazieta" cytuje opinię dwóch ekspertek, Tamary Safonowej z RANCHiGS i Natalii Milczakowej z ośrodka ALPARI, które wskazują, że Rosja nie zrezygnuje całkowicie z tranzytu gazu przez Ukrainę, zanim nie zostaną uruchomione oba budowane gazociągi: Nord Stream 2 i Turecki Potok. Jak zauważa Safonowa, decyzja Sądu UE "nie określa obowiązkowej wielkości tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę". "NG" komentując decyzję Sądu pisze, iż z inicjatywy Polski "Rosję próbuje się zmusić do utrzymania tranzytu przez terytorium Ukrainy" i zauważa w tytule, że Gazprom "znalazł się w niełasce".

W podobnym tonie wypowiada się "Kommiersant", który podkreśla, że Gazprom "jest zmuszany do zawarcia długoterminowego kontraktu z Kijowem". Przy czym, ekspert cytowany przez gazetę - Siergiej Głandin z kolegium adwokackiego Pen and Paper, uważa za prawdopodobną apelację ze strony KE od decyzji Sądu. Ocenia on jako niezbyt mocne podstawy do unieważnienia decyzji KE z 2016 roku.

Źródło "Kommiersanta" w branży gazowej ostrzega jednak, że "niezależnie od uzasadnienia prawnego chodzi o wieloletni spór sądowy, w trakcie którego przepustowość Nord Stream będzie ograniczona". Stanowisko Sądu UE w kwestii "solidarności energetycznej" zagraża ogólnej strategii Gazpromu dotyczącej budowy gazociągów omijających Ukrainę w celu zakończenia tranzytu"- zauważa dziennik.

"Główne niebezpieczeństwo polega na tym, że Gazprom będzie miał teraz wielkie trudności z uzgadnianiem z KE możliwego do zaakceptowania trybu wykorzystania Nord Stream 2" - wyjaśnia "Kommiersant". Spodziewa się, że "połowa przepustowości Nord Stream 2 może okazać się niedostępna dla Gazpromu z powodu poprawek wniesionych do dyrektywy gazowej UE". Polska - zdaniem dziennika - "na pewno będzie twierdzić, że Nord Stream 2 może przynieść jej szkody, powołując się na decyzję UE".

"Kommiersant" wskazuje, że Gazprom dotąd planował zawarcie z Ukrainą krótkoterminowego kontraktu na tranzyt gazu i dokończenie w tym czasie obu budowanych gazociągów, Nord Stream 2 i Tureckiego Potoku. "Teraz, nawet jeśli Gazprom je zbuduje, to nie może mieć pewności, że zdoła wykorzystać nowe przepustowości" - podkreśla rosyjski dziennik.

Rosyjski ekspert: Polska działa wbrew interesom konsumentów w Europie

We wtorek osyjski ekspert rynku gazowego Aleksiej Griwacz skrytykował decyzję Sądu UE, który zakwestionował zgodę Komisji Europejskiej na większe wykorzystanie przez Gazprom gazociągu OPAL. Analityk zarzucił Polsce, że działa wbrew interesom konsumentów gazu w Europie.

Griwacz, ekspert Fundacji Narodowego Bezpieczeństwa Energetycznego i znany komentator spraw energetycznych, w wypowiedzi dla rosyjskojęzycznej redakcji telewizji RT ocenił, że OPAL "zaspokaja potrzeby europejskich konsumentów" i skutkiem decyzji Sądu UE może być "co najmniej wzrost cen".

Argumenty Sądu UE ekspert określił jako "kazuistyczne". - Gazociąg działa w nowym trybie faktycznie już przez trzy lata. Nie wywarł żadnych negatywnych skutków, jeśli chodzi o bezpieczeństwo zaopatrzenia Polski w gaz - powiedział Griwacz.

Wielojęzyczna RT (dawniej Russia Today) to finansowana przez państwo stacja telewizyjna specjalizująca się w informacjach dla zagranicy. RT jest bardzo krytycznie oceniana przez rządy zachodnie, traktowana jako telewizja propagandowa i oskarżana o działania dezinformacyjne.

Informację o decyzji Sądu UE przekazały we wtorek agencje i portale informacyjne w Rosji, powołując się głównie na polskie ministerstwo energetyki.

Sąd UE zakwestionował we wtorek decyzję Komisji Europejskiej z 2016 roku w sprawie wykorzystania gazociągu OPAL, czyli lądowej odnogi gazociągu Nord Stream. Orzeczenie Sądu jest zgodne z pozwem, który przeciwko decyzji KE składał polski rząd i spółka PGNiG.

W 2016 roku Komisja zgodziła się na rozszerzenie jego wykorzystywania przez rosyjski koncern Gazprom, który dotąd miał prawo do wykorzystania tylko połowy mocy gazociągu. Polska sprzeciwiła się takiemu rozszerzeniu, argumentując, że postanowienie KE jest niekorzystne dla jej bezpieczeństwa energetycznego.