Chodzi o projekt Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, który przewiduje prawo do błędu. Miałoby ono polegać na tym, że w przypadku mniej istotnego naruszenia przepisów związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą przedsiębiorca nie będzie podlegał karze, jeżeli stwierdzone naruszenie zostanie usunięte w wyznaczonym przez organ kontrolny terminie. Z prawa do błędu mieliby korzystać tylko mikro, mali i średni przedsiębiorcy i jedynie przez rok od założenia działalności. MPiT przewiduje dwa ograniczenia: popełnianie naruszeń po raz kolejny oraz przypadki rażącego naruszenia prawa. W toku konsultacji jednak wiele publicznych podmiotów skrytykowało przygotowane rozwiązanie.
Zmasowana krytyka
By zrozumieć, jak wygląda mechanizm przyjmowania proprzedsiębiorczych zmian w Polsce, warto zobaczyć kilka konferencji uzgodnieniowych (czyli spotkań projektodawcy z wnoszącymi uwagi, by wypracować ostateczne brzmienie projektu).
– e – opowiada Arkadiusz Pączka, ekspert Pracodawców RP i członek Rady Dialogu Społecznego.
Projektodawca – na ogół minister przedsiębiorczości – czasem stawia na swoim. Niekiedy jednak musi okroić projekt, rezygnując z najciekawszych rozwiązań. I z tym właśnie, w toku prac nad prawem do błędu, mamy obecnie do czynienia.
Główny inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych: – .
Urząd Ochrony Danych Osobowych: –.
Urząd Regulacji Energetyki: –
Główny inspektor ochrony środowiska: – .
No i ministerstwa. Te też co do zasady popierają wprowadzanie ułatwień dla biznesu. Ale już w szczegółach mają do nich zastrzeżenia. Najwięcej – resort finansów.
Na placu boju
– – uważa Janusz Piechociński, minister gospodarki w latach 2012–2015. I dodaje, że uwagi ze strony szefów urzędów są bardzo niepokojące, bo dają sygnał ich podwładnym, by nie wpatrywać się zbytnio w Konstytucję biznesu i zasadę zaufania do przedsiębiorców.
– – zaznacza Janusz Piechociński.
Przedstawiciele Ministerstwa Przedsiębiorczości jednak podkreślają, że nic złego się nie stało. Grzegorz Płatek, dyrektor departamentu doskonalenia regulacji gospodarczych w MPiT, zaznacza, że ministerstwo podtrzymuje propozycję wprowadzenia prawa do błędu. A uwagi do projektu – co podkreśla – są nie tylko krytyczne; są również pozytywne. Nie można jego zdaniem więc mówić o tym, że większość krytykuje, skoro uwagi krytyczne co do prawa do błędu przedstawiło jedynie kilkanaście ministerstw i urzędów. A projekt opiniowało przecież kilkadziesiąt instytucji.
– mówi Płatek.
Arkadiusz Pączka nie ma jednak wątpliwości, że celem większości urzędów jest spowodowanie, by prawo do błędu nigdy nie weszło w życie. Nie można też zapominać, że bardzo przeciwny jest ten resort, od którego opinii wiele zależy, czyli Ministerstwo Finansów.
–– zapewnia ekspert.
Business Centre Club w opinii do projektu wskazał, że projektowana instytucja jest niedoskonała, gdyż... będzie dotyczyła zbyt małej liczby podmiotów. Organizacja chce, by prawo do błędu rozszerzyć na wszystkich przedsiębiorców niezależnie od czasu naruszenia. Jedynym warunkiem dla zastosowania ulgowego traktowania byłoby to, że naruszenie zostało popełnione po raz pierwszy.
Prof. Mariusz Bidziński: Albo dla wszystkich, albo dla nikogo [OPINIA]
Instytucji prawa do błędu w zaproponowanej formie nie należy wprowadzać, ale z zupełnie innych powodów, niż przekonują niechętne jej ministerstwa i urzędy. Bynajmniej nie jest tak, że jej wejście w życie uniemożliwiłoby kontrole lub sprzyjało oszukiwaniu państwa. Przed tak daleko idącymi konsekwencjami Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii system zabezpieczyło. Razi jednak chęć nierównego traktowania przedsiębiorców. Prowadzący działalność popełniają błędy nie tylko w ciągu pierwszego roku. Tymczasem projektodawca sugeruje, by kogoś po 11 miesiącach działalności upomnieć, a już po 13 miesiącach – finansowo ukarać. Wprowadzanie sztywnych progów to niefortunny pomysł. Do tego nie jestem przekonany, czy państwo z góry powinno zakładać, iż przepisy są tak skomplikowane, że nie sposób ich zrozumieć. A de facto takie jest założenie. Oczywiście regulacje w Polsce są nieprecyzyjne i niejasne, ale rozwiązaniem jest ich upraszczanie i odchwaszczanie, a nie mówienie „odpuszczamy wam, bo i tak tego nie sposób pojąć”. Najkrócej mówiąc: instytucja prawa do błędu powinna albo obejmować wszystkich przedsiębiorców w całym czasie trwania działalności gospodarczej, albo jej być w ogóle nie powinno. Nie można się zgadzać na nierówne traktowanie poszczególnych grup przedsiębiorców, biorąc za kryterium czas prowadzenia działalności.