Dziennik Gazeta Prawana logo

JSW nie chce finansować Ostrołęki. Prezes Ozon w opałach

9 stycznia 2019, 06:47
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Elektrownia Ostrołęka grupy Energa S.A. Blok energetyczny,
Elektrownia Ostrołęka grupy Energa S.A. Blok energetyczny,/PAP Archiwalny
Resort energii planuje, by na budowę nowego bloku węglowego przeznaczono 1,5 mld zł z funduszu stabilizacyjnego Jastrzębskiej Spółki Węglowej – ustalił DGP.

Choć wydano polecenie rozpoczęcia prac (NTP) przy budowie bloku węglowego 1000 MW Energi i Enei w Ostrołęce, to wciąż nie wiadomo, skąd będą pochodzić pieniądze na budowę.

Chodzi o 6,023 mld zł dla wykonawcy projektu, GE Power. W GE słyszymy, że czas na jego przedstawienie inwestor ma do 28 stycznia, co ogłoszono w giełdowych komunikatach. Tymczasem budżet nadal się nie spina. Na razie wiadomo, że po 1 mld zł mają wyłożyć Energa i Enea. Około 1 mld zł mogłoby pochodzić z banków (np. BGK albo samego, albo we współpracy z PFR). Jak ustalił DGP, do 3 mld zł mogłoby wyłożyć TFI Energia z grupy PGE, ale... nie chce. Skąd więc wziąć pieniądze?

Według naszych informacji są możliwości transferu kolejnych środków do TFI Energia. Chodzi o pieniądze z opłaty przejściowej, która w energetyce zastąpiła rozwiązane kontrakty długoterminowe (KDT). I która od 1 stycznia została obniżona o 95 proc. Pieniądze z tej opłaty trafiają do Zarządcy Rozliczeń. Jak się dowiedzieliśmy, chodzi o sporą sumę, bo ok. 1,3 mld zł.

„Saldo rozliczeń wynikających na 31 grudnia 2018 r. wynosiło 1,291 mld zł i na ten dzień była to kwota pozostająca do dyspozycji w ramach rachunku opłaty przejściowej. Zarządca Rozliczeń lokuje środki wyłącznie zgodnie z zapisami Ustawy KDT, dochowując staranności, aby terminy zapadalności lokat były dostosowane do terminów wypłat kwot na pokrycie kosztów (…) wynikających z ustawy oraz terminów spłat w przypadku zaciąganego zadłużenia. Informacja o szczegółowych formach i kwotach inwestycji pozostaje tajemnicą przedsiębiorstwa” – odpowiedział na pytania DGP sekretariat Zarządcy Rozliczeń.

Jednak jeśli TFI Energia zdecydowałoby się wesprzeć Ostrołękę, nie byłyby to pieniądze PGE, która jest akcjonariuszem funduszu. Sama PGE na razie poinformowała w poniedziałek, że analizuje zaproszenie do rozmów o współpracy w Ostrołęce, które dostała od Enei i Energii. Spółka nie zdradza szczegółów i sprawy nie komentuje. Na nasze pytania o finansowanie ostatniego – według deklaracji ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego – takiego bloku węglowego w Polsce nie odpowiedziały ani Energa, ani Enea, ani samo ministerstwo. A 6 mld zł jak nie było, tak nie ma.

Pojawił się więc plan B. Skoro energetyka ratowała górnictwo (dokapitalizowała Polską Grupę Górniczą od 2016 r. kwotą ponad 3 mld zł), to górnictwo może się odwdzięczyć. Ale nie PGG, lecz JSW. Spółka „na górce” odłożyła 1,5 mld zł w tzw. funduszu stabilizacyjnym na czas bessy (a fundusz jest zarządzany przez TFI Energia) – żeby nie było powtórki sprzed kilku lat, gdy w czasie kryzysu omal nie zbankrutowała. Fundusz jest przeznaczony na określone cele JSW, co jednak, jak mówią nasi rozmówcy, nie przeszkadza ministrowi mieć chrapki na jedną czwartą budżetu dla Ostrołęki.

twierdzą nasi rozmówcy znający sprawę.

Na 10 stycznia zaplanowano posiedzenie rady nadzorczej JSW. Jednym z punktów są zmiany w zarządzie spółki. To trzecia od października 2018 r. próba odwołania prezesa JSW Daniela Ozona. Poprzednio powodem miały być nieprawidłowości w spółce, których jednak nie udowodniono. Opisywaliśmy audyt resortu energii prowadzony przez szefa departamentu kontroli, prokuratora w stanie spoczynku Andrzeja Burskiego. Po naszych publikacjach kontrola została przerwana. Innym powodem miał być brak zgody Ozona na zakup przez JSW Polimexu-Mostostalu. Sam zainteresowany rozmawiać z nami nie chciał.

Bardziej rozmowni byli związkowcy. mówi DGP Roman Brudziński, wiceprzewodniczący Solidarności w JSW. przypomina.

Dziś do południa w Katowicach odbędzie się konferencja „S”, Kadry i Związku Zawodowego Górników w Polsce, związkowcy nie wykluczają też w czwartek blokady siedziby spółki.

Z naszych informacji wynika, że wczoraj do wieczora trwała walka o głowę Ozona, w którą miał być zaangażowany sam premier Mateusz Morawiecki. Związkowcy wysłali do niego kolejny list w obronie prezesa i nadal domagają się objęcia JSW nadzorem szefa rządu, jak w przypadku Orlenu i Lotosu. – kwituje Brudziński.

Część naszych rozmówców uważa, że jeśli w czwartek rada odwoła Ozona, następny w kolejce może być prezes KGHM, kojarzony z Morawieckim Marcin Chludziński. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj