Na razie o takim wzroście stawek mówią prywatni sprzedawcy gazu. Niewykluczone jednak, że ich śladem pójdzie krajowy potentat na tym rynku – PGNiG. Przyczyną wzrostów jest to, co dzieje się na światowych rynkach.
- wyjaśnia Robert Maj, analityk Ipopema Securities. - tłumaczy.
Skłonność sprzedawców do podwyżek napędza również stabilnie rosnący popyt wewnętrzny. Tylko w 2017 r. zużycie błękitnego surowca w Polsce wzrosło o ponad 10 proc. Dodatkowo nasz hurtowy rynek gazu jest mocno skorelowany z niemieckim - to nieubłaganie ciągnie ceny w górę. W Niemczech wysokie ceny nie muszą być tak dotkliwe, bo przedsiębiorstwa zakupy rozkładają w czasie. W ten sposób mogą jeszcze dziś korzystać z niższych taryf, jakie obowiązywały we wcześniejszych latach.
- mówi proszący o nieujawnianie nazwiska trader.
Największy odbiorca gazu, z 12-proc. udziałem w krajowym rynku, to Grupa Azoty. W produkcji nawozów zakup surowca stanowi 50–75 proc. kosztów. Już przy wynikach za I półrocze zarząd państwowej grupy mówił o wpływie rosnących cen gazu na wyniki finansowe. Jak będzie dalej? Tego spółka nie chce komentować. Wiadomo jednak, że Azoty kupują paliwo od PGNiG. I że kontrakt zawiera formułę cenową uwzględniającą sytuację na światowych giełdach. Umowa wygasa z końcem I kw. 2019 r., więc między dwoma państwowymi potentatami zapowiadają się trudne negocjacje.
Efekt wyższych cen surowców widoczny był również w wynikach PGNiG. Podwyżkę zrównoważyły jednak wyższe przychody po stronie wydobycia. –Strata segmentu sprzedaży była mniejsza, niż oczekiwałem. Prawdopodobnie spółka zabezpieczyła się przed obecnymi warunkami rynkowymi – przyznaje Robert Maj. Jego zdaniem po tym, jak PGNiG dostał kilka tygodni temu zgodę URE na nową, o 5,9 proc. wyższą taryfę dla gospodarstw domowych, nie należy oczekiwać szybkich podwyżek dla tej grupy odbiorców. - dodaje analityk.
- mówi Piotr Kasprzak, prezes Hermes Energy Group. .
Jego zdaniem tylko liberalizacja energetyki umożliwia utrzymanie cen na konkurencyjnym i stabilnym poziomie.- apeluje Kasprzak.