Dziennik Gazeta Prawana logo

Rządy nie chcą oddawać sreber rodowych. Niemcy zablokują przejęcia cennych firm

24 lipca 2017, 09:01
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wieża telewizyjna w Berlinie
Wieża telewizyjna w Berlinie/Shutterstock
Zgodnie z nowymi regulacjami niemieckie ministerstwo gospodarki będzie mogło dłużej przyglądać się transakcjom obejmującym przedsiębiorstwa zaangażowane w „krytyczną infrastrukturę”.

Urzędnicy będą mieli cztery miesiące – zamiast dwóch – na ocenę, czy przejęcie nie narusza bezpieczeństwa narodowego. Nowe prawo rozszerza listę firm, które podpadną pod ministerialny nadzór. Dotychczas resort mógł zablokować transakcję, jeśli chodziło o podmioty z przemysłu obronnego lub tworzące systemy informatyczne do obrotu tajnymi dokumentami. Teraz będzie także można wstrzymać przejęcia firm, które produkują oprogramowanie dla elektrowni, wodociągów, szpitali, systemów płatniczych i transportowych.

Nowe prawo jest odpowiedzią na serię przejęć niemieckich firm przez chiński kapitał. W ub.r. biznes z Państwa Środka przejął m.in. część oświetleniowego potentata Osram oraz firmę produkującą maszyny do wytwarzania przedmiotów z tworzyw sztucznych KraussMaffei. Największe kontrowersje wzbudził zakup producenta robotów przemysłowych, firmy KUKA, przez Mideę, chińskiego wytwórcę sprzętu AGD. Niemiecki rząd zaczął poszukiwać alternatywnego kupca z Europy, licząc m.in. na koncern ABB. Ale nikt nie był w stanie przebić oferty Midei i KUKA trafiła w chińskie ręce.

Niechęć do zagranicznych przejęć panuje też w Wielkiej Brytanii, gdzie fatalnie przyjęto informację o objęciu kontroli przez japoński SoftBank nad ARM Holdings, firmą projektującą procesory mobilne, które można znaleźć w każdym telefonie komórkowym. Jeden z założycieli firmy, Hermann Hauser, skrytykował wartą 24 mld funtów (114 mld zł) transakcję, nazywając ARM ostatnią liczącą się na świecie firmą technologiczną z Wielkiej Brytanii.

Berlinowi udało się na początku roku namówić Paryż i Rzym do stworzenia wspólnego apelu do Komisji Europejskiej, aby rozważyła stworzenie regulacji, które pomogłyby w blokowaniu transakcji obejmujących cenne przedsiębiorstwa. Pomysł znalazł się w jednym (dotyczącym globalizacji) z pięciu dokumentów do dyskusji, jakie KE publikowała celem rozruszania debaty o przyszłości UE. Na razie Bruksela nie rozważa stworzenia dyrektywy w tym względzie.

Europejskie rządy mogą chcieć pójść w ślady USA, gdzie kwestia zagranicznych przejęć i obawa przed transferem cennych technologii traktowane są bardzo poważnie. Takie transakcje po drugiej stronie Atlantyku są przedmiotem obrad komitetu ds. inwestycji zagranicznych, w skład którego wchodzą przedstawiciele 16 ministerstw i agencji federalnych. W ub.r. komitet zablokował sprzedaż chińskim inwestorom oświetleniowej części koncernu Philips, nie chcąc, aby do Państwa Środka trafiły technologie związane z produkcją, obróbką i zastosowaniami azotku galu, wykorzystywanego m.in. do produkcji niebieskiego lasera i wytrzymałej elektroniki (komponenty galu trafiły do m.in. myśliwca najnowszej generacji F-35). Sama perspektywa trafienia pod obrady komitetu sprawiła, że Chińczycy wycofali się z wartej 23 mld dol. (85 mld zł) transakcji przejęcia firmy Micron, producenta pamięci do komputerów.

W Polsce od dwóch lat obowiązuje ustawa umożliwiająca kontrolę nad zmianami własnościowymi w spółkach kluczowych dla gospodarki 14 branż, m.in. energetycznej, paliwowej, surowcowej i telekomunikacyjnej. Listę firm strategicznych określa prezes Rady Ministrów w drodze rozporządzenia. Ostatnie premier Beata Szydło wydała w grudniu ub.r., wymieniając w nim siedem spółek: Azoty, Tauron, EDF Polska, Engie Polska, PKP Energetyka, Tauron i PKN Orlen.

Inwestor, który chce nabyć w którejś z tych firm udziały lub akcje dające przynajmniej 20 proc. liczby głosów, musi wystąpić o zgodę. Rząd już raz skorzystał z tego prawa, gdy w ub.r. francuski EDF próbował sprzedać swoje polskie aktywa inwestorom z Czech i Australii. Transakcję zablokował resort energii, a nabywcą został ostatecznie kontrolowany przez państwo PGE. Niektóre firmy kontrolowane przez państwo mają w swoich statutach zapisy ograniczające prawo głosu innym niż Skarb Państwa akcjonariuszom – tak jest na przykład w grupie Azoty, największej krajowej firmie chemicznej.

Nowe prawo rodzi pytanie: na ile otwarta powinna być gospodarka

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj