Dziennik Gazeta Prawana logo

Nigdy nie jest za późno na bunt, czyli jak seniorzy zarabiają na start-upach

18 marca 2017, 19:40
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Grupa seniorów spaceruje
Grupa seniorów spaceruje/Shutterstock
Im starszy człowiek zabiera się do biznesu startupowego, tym trudniej wymyślić mu coś odkrywczego i jeszcze na tym zarobić. Ale wciąż nie brakuje seniorów, którzy chętnie rzucają wyzwanie młodszej konkurencji.

Pani Grażyna wpadła na pomysł założenia firmy specjalizującej się w cateringu dietetycznym – zaprosi na konsultację, ułoży jadłospis, a zdrowe dania dowiezie pod wskazany adres i nie robi jej różnicy, czy potrawy mają być dla jednej osoby, całej rodziny, czy dla dużej firmy. Obsługuje komunie, osiemnastki, imprezy imieninowe. Pan Lucjan oferuje mieszkańcom z Warszawy i okolic budowę domów ekologicznych, bo trudni się biobudownictwem, które na razie jest technologią niszową, więc nie ma na rynku dużej konkurencji. Pani Małgorzacie zamarzyło się otwarcie miejsca, w którym parzy się herbatę, serwuje książki do czytania i na dodatek promuje sztukę miejscowych artystów, czyli spełniającego rolę lokalu, biblioteki i galerii. A skoro o literaturze mowa, to pani Agnieszka wpadła na pomysł zrobienia wzorzystych podpórek do książek, do wyboru: ze stali nierdzewnej, lakierowanej blachy albo szkła akrylowego. Cała zaś czwórka ma dwie cechy wspólne: po pierwsze pięćdziesiątkę na karku, a po drugie – na przekór metryce inwestuje siły i pomysły w biznes startupowy. Czyli szuka niezagospodarowanych nisz, które można rozwinąć i na których da się zarobić.

Utarło się sądzić, że start-upy to domena młodych, jednak choć stanowią oni większość, wiek nie jest czynnikiem filtrującym. Wszyscy kreatywni, zaradni, ze smykałką do interesu, a przede wszystkim otwarci na zmiany w swoim życiu zawodowym są mile widziani. Zgłaszają się więc wyjałowieni wiernopoddańczą orką pracownicy korporacji, matki odzyskujące wigor po całodobowej harówce na bezpłatnym etacie przy dzieciach oddelegowanych w końcu do niań, żłobków czy przedszkoli, a także życiowi hazardziści, którzy chcą się przekonać, jak im pójdzie karta w nierozpoznanym przez ekonomiczne autorytety biznesie. zdradza Tomasz Jabłoński, ekspert Startup Academy.

Najważniejsze to być przed wszystkimi. Najpierw trzeba mieć chęć, potem dobry pomysł, a następnie jeszcze lepszy plan, jak przebyć dystans dzielący wizję od sukcesu. W tym biegu nikt nikogo nie dyskryminuje; każdy ściga się sam ze sobą i tylko od niego zależy, w którym momencie osiągnie metę. Do udziału w zawodach o startupowy sukces nie brakuje chętnych po pięćdziesiątce.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj