Dziennik Gazeta Prawana logo

Kopniak od skarbówki

2 kwietnia 2013, 07:40
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
złoty złotówka 100 złotych banknot
złoty złotówka 100 złotych banknot/Shutterstock
Na co może liczyć przedsiębiorca, który zwróci się o pomoc do fiskusa? Na cios w plecy.

Gdy pół roku temu Bank Światowy ogłosił Polskę liderem zmian w rankingu Doing Business, pokazującym, gdzie na świecie najłatwiej robi się interesy, na konferencji prasowej obwieszczającej ten sukces stawili się wspólnie premier, wicepremier i minister sprawiedliwości. – – stwierdził wtedy Jarosław Gowin. I tyle teorii. Bo jak wygląda rzeczywistość, pokazuje historia mieszkanki Gryfic w woj. zachodniopomorskim.

W 2007 r. za milion złotych kupiła budynek, w którym miała prowadzić aptekę. Już po podpisaniu aktu notarialnego były właściciel nieruchomości zażądał dodatkowej opłaty 100 tys. zł za wystawienie faktury VAT. Inaczej – choć ma taki obowiązek – dokumentu nie wyda. A jak nie wyda, kupująca nie będzie mogła odliczyć VAT. W sumie szło o 180 tys. zł.

Kobieta poprosiła o pomoc naczelnika Urzędu Skarbowego w Kołobrzegu. Ten sprawę zlecił podwładnym, jednak wkrótce okazało się, że nic się nie da zrobić, bo urzędnicy skarbówki dwukrotnie nie zastali sprzedającego w miejscu zamieszkania.

Dopiero po dwóch latach właścicielce apteki udało się nakłonić kontrahenta do wystawienia faktury. Wypisał ją, ale z błędami, nie podając w treści kwoty podatku od towarów i usług, a jedynie kwotę bez podatku (819,7 tys. zł) i kwotę brutto (1 mln zł). Kobieta na podstawie faktury odliczyła VAT. Skarbówka w Kołobrzegu zwrot uznała za zasadny i pieniądze wypłaciła.

Sprawę można by uznać za zamkniętą, gdyby nie to, że w 2011 r. naczelnik tego samego urzędu wszczął wobec właścicielki apteki postępowanie podatkowe. Przesłuchano w charakterze świadka sprzedawcę nieruchomości i ostatecznie wydano decyzję podatkową: obliczenie było niezgodne z przepisami, bo dokonane na podstawie błędnie sporządzonej faktury, a przedsiębiorca musi zwrócić 180 tys. zł oraz dodatkowo 30 tys. zł odsetek i kosztów postępowania.

– dziwi się Mariusz Nowak, doradca podatkowy z kancelarii Goldenstein. –

Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha, komentuje całą sprawę dosadnie: – I dodaje: –

Podatniczce z Gryfic zostało tylko jedno: złożyła wniosek o umorzenie zaległości podatkowej. Zgodnie z Ordynacją podatkową urząd może umorzyć zaległość w przypadku uzasadnionym ważnym interesem podatnika lub interesem publicznym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj