W przekazanym PAP w poniedziałek raporcie Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że niecelowe było zaniechanie przez stronę polską odwołania się od decyzji Komisji Europejskiej, która nie zaakceptowała żadnego z przekazanych jej planów restrukturyzacji i zdecydowała, że udzielona wcześniej stoczniom pomoc publiczna musi zostać zwrócona.

Izba wytknęła ministerstwu skarbu, że projekt ustawy kompensacyjnej (specustawy zawierającej zasady zaspokojenia roszczeń wierzycieli stoczni i ochrony praw ich pracowników) opracowała - na zlecenie resortu - prywatna kancelaria prawna. Zdaniem izby, niecelowe było niepełne wykorzystanie wiedzy i doświadczenia pracowników departamentu nadzorującego stocznie. W rezultacie tego i działania pod presją czasu, niektóre przepisy ustawy nie spełniały wymogów decyzji KE, były nieprecyzyjne lub niespójne z innymi przepisami - stwierdziła NIK.

Izba zauważyła też, że wybrany zgodnie z ustawą zarządca kompensacji nie miał doświadczenia w prowadzeniu likwidacji lub upadłości. Przy tym dla zarządcy ustalono "relatywnie wysokie wynagrodzenie" bez zabezpieczenia ewentualnych roszczeń powstałych z tytułu "niewykonania lub nienależytego wykonania umowy". Były to działania nierzetelne, niecelowe i niegospodarne - uznała Izba. Podkreśliła, że w okresie od stycznia 2009 r. do 31 marca 2011 r. wynagrodzenie zarządcy kompensacji stoczni wyniosło 15 mln zł, a do zakończenia procesu kompensacji może wynieść 17,2 mln zł.

NIK stwierdziła, że zobowiązania finansowe wobec stoczniowców zostały wypełnione, łączne koszty ochrony praw pracowników wyniosły ok. 761 mln zł, z czego wypłacono im ok. 638 mln zł. Jednak - w ocenie Izby - uwzględniając skalę zaangażowanych środków, wsparcie pracowników w poszukiwaniu nowego zatrudnienia nie przyniosło zadowalających rezultatów. Spośród ponad 9 tys. zwolnionych stoczniowców, nową pracę znalazło niespełna 3 tys. osób - zauważyła NIK.

Izba oceniła też, że mienie stoczni wyceniono zgodnie z ustawą kompensacyjną i sprzedawano w rzetelnie przeprowadzanych przetargach, jednak działaniem gospodarnym byłoby podjęcie próby sprzedaży majątku za wyższą cenę. Cenę wywoławczą zarządca kompensacji na ogół określał na podstawie oszacowania jego wartości w tzw. warunkach wymuszonej sprzedaży, przyjmując, że stanowi ona 50 proc. ceny rynkowej - podkreśliła NIK w raporcie.


Izba podkreśliła, że nie ustaliła stanu faktycznego, co do niektórych okoliczności niesfinalizowanej sprzedaży stoczni inwestorom katarskim, reprezentowanym przez firmę Stichting Particulier Fonds GREENRIGHTS (SPFG).

Izba ustaliła, że inwestorzy odstąpili od transakcji, motywując to przede wszystkim wadami prawnymi sprzedawanego majątku stoczni. SPFG zarzucił także MSP bezpodstawne wycofanie się z gwarancji, że SPFG będzie mógł zrezygnować z transakcji bez żadnych negatywnych konsekwencji.

Minister zaprzeczył, aby kiedykolwiek takich gwarancji udzielał, przygotowywanie listu z gwarancją potwierdził jednak ówczesny wiceprezes Zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu - stwierdziła Izba, dodając, że nie może ustalić stanu faktycznego ze względu na sprzeczne wyjaśnienia oraz brak dostępu do niektórych dokumentów, przywoływanych przez SPFG.

NIK pozytywnie oceniła z kolei działania PGNiG, w wyniku których podpisano kontrakt na dostawy z Kataru skroplonego gazu do powstającego terminalu LNG w Świnoujściu. "Jego warunki, w tym parametry cenowe, nie odbiegają od warunków powszechnie stosowanych w handlu LNG" - stwierdziła Izba.

NIK podkreśliła też, że nie stwierdziła wiarygodnych przesłanek wskazujących na związek kontraktu na dostawy gazu z postępowaniem kompensacyjnym w sprawie stoczni.